Grób św. Benedykta, Patrona Europy, znajduje się na Monte Cassino. Czerwone maki na stokach tej góry zaświadczają o serdecznych więzach łączących Patrona Europy i Polaków.
Dokładnie 1500 lat temu młodzieniec liczący wtedy 23 lata zakładał pierwsze klasztory benedyktyńskie. W ich skryptoriach dokonała, się synteza kultury starożytnej Grecji i młodego, chrześcijańskiego Rzymu; kopiści ocalili dzieła filozofów i dramaturgów. Święty Benedykt jest przedstawiany jako postać z księgą w ręku - można więc uznać go za patrona wszystkich ludzi Księgi i ksiąg, patrona Galaktyki Gutenberga, cywilizacji i kultury europejskiej. Bez przesady można bowiem stwierdzić, że obecność klasztorów benedyktyńskich wyznacza granice kultury europejskiej - szkoda, że ten prosty i oczywisty fakt jakby umyka uwadze polityków i biurokratów brukselskich.
Umberto Eco przypomniał, że gościna jest wpisana w Regułę św. Benedykta. Przy każdym klasztorze są pokoje gościnne, a koszty pobytu można odpracować w klasztornym ogrodzie lub opłacić (na ogół jest to opłata symboliczna), wizytę trzeba wcześniej ustalić z prefektem gości listownie lub telefonicznie.
Pobyt w klasztorze, włączenie się w życie wspólnoty zakonnej, jest niezwykłym przeżyciem. Mircea Eliade pisał, że klasztor jest miejscem, w którym CZAS jest zatrzymany; jest to zanurzenie się w inną czasoprzestrzeń, inny wymiar istnienia - to pierwsze, bardzo silne wrażenie. Mury kaplicy klasztornej, nasycane przez setki lat codzienną modlitwą, zdają się jak „żywe kamienie". Na zakończenie ostatniej modlitwy, zwanej kompletą, jeden z zakonników ze starego zeszytu wyczytuje imiona i nazwiska braci i ojców, którzy zmarli w tym klasztorze, a właśnie przypada rocznica ich śmierci. To, że zmarli 700, 500 czy 300 lat temu, nie ma najmniejszego znaczenia... czas się zatrzymał... Jadąc do klasztoru, warto zabrać Barbarzyńcę w ogrodzie Herberta, by zajrzeć przez ramię cieniom mnichów.
Rytm pracy i modlitwy, codziennego życia jest tak doskonały, że łatwo zrozumieć, czemu ułożona 1500 lat temu przez św. Benedykta Reguła z taką łatwością przetrwała do dziś i czemu wzorowały się na niej reguły cystersów i kamedułów - młodszych gałęzi rodziny benedyktyńskiej.
Klasztorów nie budowano w przypadkowych miejscach - były to miejsca poświadczone znakami i cudami. Miejsca magiczne (jak byśmy to dziś określili) - jak słynny wawelski czakram. Łatwo to odczuje każdy nawet po krótkim pobycie.
Wielu moich znajomych namawiałem na wizytę w klasztorze. Wszyscy wracali radośni, odnowieni, pokrzepieni na duchu, jakby wrócili z podróży do źródeł czasu. Zanurzeni w źródle, opowiadali z zachwytem o pracy w ogrodzie klasztornym, po raz pierwszy od dawna dostrzegali wieczorem wygwieżdżone niebo, zauważali istnienie świata starszego niż człowiek. Kto miał depresję - wracał wyleczony. A każdy zyskiwał trochę świętego spokoju w sercu i dystansu do zgiełku świata.
Klasztor benedyktynów w Lubiniu koło Kościana jest mniejszy, bardziej „rodzinny" niż słynny Tyniec. Herb Lubinia zawiera symbole trzech wielkich religii - Półksiężyc, Gwiazdę sześcioramienną i Krzyż równoramienny, co według Henryka Wańka może być „śladem" (jednym z wielu) po słynnych templariuszach, których legendarnego skarbu do dziś nie znaleziono, a hipotezy wskazują na Wyspy Brytyjskie lub zachodnią granicę Polski.
Może warto odwiedzić klasztor w Lubiniu? Telefon 0-65 517 72 22 lub 0-65 511 83 52, prefektem gości jest Brat Izaak. Pobyt w klasztorze należy zawsze poprzedzić telefonicznym lub listownym uzgodnieniem (Klasztor Benedyktynów, 64-007 Lubiń k. Kościana).
Warto też odwiedzić najciekawsze, najstarsze klasztory benedyktyńskie w Europie. Oto kilka (spośród ok. 480) propozycji, według subiektywnego wyboru autora.
[koniec_strony]
Święta Hildegarda z Bingen
Mistyczka, natchniona wizjonerka, poetka, autorka pieśni i kompozycji muzycznych dziś na nowo odkrywanych. Przeorysza, której świętość i autorytet pozwalały na korespondencję z Cesarzem, królami, książętami i możnymi tego świata. Czyniła cuda, wygłaszała kazania, pisała traktaty teologiczne i przyrodnicze. Legenda głosi, że zakonnice powierzone jej opiece, idąc na codzienną modlitwę, wpinały sobie żywe kwiaty do habitów. Urodzona w 1098, zmarła w 1179 roku, jest postacią niezwykłą, budzącą do dziś żywe zainteresowanie teologów i uczonych.
Tradycje św. Hildegardy kontynuują dziś benedyktynki w klasztorze malowniczo położonym wśród wzgórz i winnic, w środkowym biegu Renu, nieopodal słynnej skały Lorelei. Około 60 zakonnic utrzymuje się z rękodzieła artystycznego, konserwacji starych ksiąg, pracy w winnicy (klasztor słynie z doskonałego wina). W liście otrzymanym z klasztoru wzmianka: „Mamy grupę drogich nam przyjaciół z Polski, którzy co roku nas odwiedzają...". Zakonnice na fotografii promieniują pogodą ducha i radością, sprawiają wrażenie szczęśliwych.
Klasztor znajduje się około godziny drogi od lotniska we Frankfurcie, w połowie drogi między Wiesbaden a Koblencją.
Adres: Abtei St. Hildegard, Postfach 1320, D-65378 Riidesheim am Rhein, Niemcy, faks: 0049 6722 49917, e-mail: abtei-st.hildegard@t-online.de.
Święty Patryk na Wyspie Świętego Honorata
Południe Francji, słynne Cannes. Dwa kroki od pałacu festiwalowego znajduje się przystań, z której co godzina odpływa motorówka. Po 20 minutach dobija do Wyspy Świętego Honorata. Wyspa jak z baśni z tysiąca i jednej nocy – ma około 1,5 km długości, 500 metrów szerokości, powierzchnię około 40 ha, a jej sercem jest klasztor, otoczony pięknymi, warownymi murami, które miały go strzec od „najazdów piratów saraceńskich". Do klasztoru należy też wspaniała wieża na brzegu, o którą rozbijają się morskie fale... Na fotografiach mnisi przy pracy w stolarni, introligatorni, pasiece, winnicy, przy destylacji lawendy; grupa mnichów na kamienistej plaży prowadzi dysputę filozoficzną. Lazur nieba zlewa się z lazurem morza - czyżby Śródziemie Tolkiena znajdowało się tutaj? W kraju, gdzie cytryna dojrzewa? Bajeczna roślinność śródziemnomorska, wnętrza klasztorne nieco surowe - j a k przystało na cystersów, którzy tu dziś gospodarzą.
Między rokiem 400 a 410 Jan Kasjan, mnich, który znał wielkie klasztory syryjskie i egipskie, razem z pochodzącym ze szlacheckiej rodziny Honoratem, założyli na tej wyspie wspólnotę zakonną, która w V I I wieku przyjęła Regułę benedyktyńską. To z tej wyspy św. Patryk wyruszył, by ewangelizować Irlandię, z opactwa, którego wpływy sięgały Wysp Brytyjskich. Czyżby j ę z y k angielski* który dziś często słychać we Francji, poszukiwał swych korzeni na Wyspie Świętego Honorata?
Adres: Abbaye N.D. De Lerins, Ile Saint Honorat, B.R 157, F-06406 Cannes Cedex, Francja tel.: 04 92 99 54 00, faks: 04 92 99 54 01, e-mail: info@abbayedelerins.com, strona internetowa: www.abbayedelerins.com (w przewodniku znajduje się wzmianka, iż w klasztornym sklepie można kupić pyszny likier sporządzony według prastarej recepty - specjalność klasztorną).
Skąd wzięło się w Polsce Świętych Pięciu Braci Męczenników?
Sprowadzeni zostali przez Bolesława Chrobrego, za radą Cesarza Ottona I I I . Zginęli na polskiej ziemi w 1003 roku - co Zbigniew Mikołejko w książce Żywoty Świętych poprawione (Warszawa 2000) określa jako „drugi mord założycielski". Byli benedyktynami, a pochodzili z kręgu św. Romualda. Człek to był z barwnym życiorysem, w 1012 roku, przy „dobrym źródle", w małej miejscowości Camaldoli (co się przekłada: dom hrabiego Maldoli, który podarował ziemię mnichom) założył pierwszy klasztor kamedułów, czyli zakonników żyjących wedle Reguły św. Benedykta przystosowanej do surowych warunków pustelniczych. Na całym świecie jest 75 mnichów kamedulskich, z czego 33 w Polsce - na podkrakowskich Bielanach i w Bieniszewie koło Konina. Dla pustelników, którzy odznaczają się sprawdzoną cnotą - wielką pokorą i wypróbowaną ludzką równowagą, istnieje możliwość r e k l u z j i , czyli życia w całkowitym odosobnieniu, bez kontaktu nie tylko ze światem zewnętrznym, ale nawet z innymi członkami wspólnoty zakonnej. Kameduli, nastawieni na zjednoczenie z Bogiem, nie unikają pracy fizycznej, która wykonywana w milczeniu w klasztornym ogrodzie, służy nie tylko zdobywaniu środków do życia, ale także utrzymaniu równowagi duchowej. Warto dodać, że przestrzegają diety wegetariańskiej.
Założony przez św. Romualda klasztor w Camaldoli j u ż w 1113 roku został wybrany na macierzysty dom wszystkich fundacji kamedulskich na świecie. W XV wieku klasztor był siedzibą fundacji humanistycznej o żywym życiu religijnym. Być może t a tradycja sprawia, że klasztor Camaldoli jest dziś najsłynniejszy i najczęściej odwiedzany we Włoszech. Odbywają się w n im rekolekcje, dni skupienia, konferencje z udziałem intelektualistów z całego świata na tematy biblijne. Część gościnna klasztoru to prawdziwa instytucja, integralnie związana z klasztorem - który w swych początkach udzielał schronienia pielgrzymom będącym przejazdem w górach. Dziś gościnę może tu uzyskać blisko 200 osób, przybywających w celach duchowych i medytacyjnych.
Aktualnie w klasztorze rezyduje 23 mnichów, a k i l k a kilometrów nad klasztorem, w pustelniach - 12 kolejnych. Jednym ze źródeł utrzymania klasztoru są produkty żywnościowe i ziołowe: miód, czekolada, leki ziołowe, likiery, balsamy, nalewki, które można nabyć w przyklasztornej „aptece" (Antica Farmacia di Camaldoli, 52010 Camaldoli/Arezzo/, tel.: +39 0575 556143).
Gdyby ktoś z RT. Czytelników zapragnął spłacić honorowy dług zaciągnięty przez Bolesława Chrobrego i zostać pierwszym w historii Polakiem w klasztorze Camaldoli - niech zwróci się do m i s t r z a nowicjatu, Brata G i u seppe (tel.: +39 0575 556012, e-mail: monastero@camaldoli.it) lub do m i strza postulantów, Brata A l b e r t a (Pustelnia, tel.: +39 0575 556021, e-mail: eremo@camaldoli.it) .
Adres: Archicenobio di Camaldoli, Poppi ( A R ) Sacro E r e m o di Camaldoli, Poppi ( A R ) , Włochy; strona internetowa: www.camaldoli.it.
[koniec_strony]
Chorał gregoriański pięknie śpiewany
Kartka, jaką otrzymałem z Opactwa Świętego Piotra, była zwięzła, krótko i po męsku odsyłała mnie do strony www.solesmes.com. Opactwo św. Piotra jest sercem najważniejszej dziś we Francji kongregacji solesmeńskiej. Przez wieki było zwykłym prowincjonalnym przeoratem. Urodzony w Sabie Dom Gueranger doprowadził do wskrzeszenia go, podniesienia z ruin i przywiódł je w ciągu 50 lat do świetności. Po 1901 roku mnisi z Solesmes przebywali na wygnaniu w Anglii, powrócili do Francji dopiero w 1992 roku. Dziś opactwo zamieszkuje wspólnota około 80 mnichów, którzy wyróżniają się ogromnym przywiązaniem do liturgii, życia duchowego i modlitwy. Wysoki poziom wykonywanego codziennie chorału gregoriańskiego sprawia, że do Solesmes licznie pielgrzymują muzykolodzy z całego świata. Częste są koncerty pieśni gregoriańskiej - w przyklasztornym sklepie można kupić kasety i płyty CD z nagraniami. Pokoje gościnne są przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn pragnących dzielić doświadczenia życia zakonnego (konieczna jest wcześniejsza rezerwacja). Kobiety przyjmowane są w pobliskim opactwie św. Cecylii. Dla innych gości przeznaczony jest dom poza klasztorną klauzurą.
Adres: Abbaye de Saint—Pierre, 72300 Solesmes, Sable-sur-Sarthe, Francja, tel.: 02 43 95 03 08.
Opactwo Trójcy Przenajświętszej
W odległości 49 km od Neapolu, na uboczu, na końcu zalesionej doliny, u stóp góry znajduje się ogromny klasztor, otoczony lasami. Piękne budynki, muzeum, bogata biblioteka - oglądając fotografie, mam wrażenie obcowania z kolejnym podręcznikiem historii sztuki.
Opactwo to, założone w 1020 roku nazywane bywa „Cluny Italia" - z uwagi na rolę, jaką odegrało w reformie XI i XII wieku. Należy do kongregacji benedyktynów kasyneńskich, dziś wspólnota liczy 13 mnichów, z których najmłodszy ma 23 lata. W spisie zakonników nie znalazłem ani jednego nazwiska o polskim brzmieniu - ciekawe, kiedy w tym opactwie znajdzie się pierwszy w dziejach nowicjusz z Polski.
Podstawowym źródłem utrzymania mnichów jest gimnazjum i kolegium. Opactwo wydaje własne pismo pt. „Ascolta".
Oglądam fotografie zabytkowych wnętrz - ciekawe musi być tutejsze życie codzienne, które przypomina nieustannie, że możliwa jest synteza Dobra i Piękna. Że Piękno może być kategorią życia codziennego, o czym w Polsce jakby zapomniano...
Z mapy wynika, że klasztor znajduje się blisko morza, około 9 km od Salerno.
Adres: Abbazia SS. Trinita, Via Morcaldi 6, 84010 Badia di Cava (Salerno), Włochy, t e l : +89 463922, faks: +89 345255.
Nieopodal Sieny, po drodze do Rzymu...
Ceglana wyspa w morzu zieleni. Założony w 1319 roku klasztor benedyktynów w Monteoliveto liczy dziś 35 mnichów utrzymujących się z gospodarstwa rolnego, gorzelni produkującej likiery według starożytnych receptur oraz słynnej pracowni konserwacji starych druków. Okres rozkwitu i świetności klasztoru przypada na czasy Odrodzenia, a powstałe wówczas dzieła sztuki, architektura, wnętrza i malowidła czynią ten klasztor arcydziełem, jednym z najwspanialszych dzieł sztuki monastycznej na świecie.
Opactwo jest macierzystą siedzibą Kongregacji Oliyetańskiej i rezydencją Opata Generała, udziela też gościny nowicjatowi i pełne jest niezwykle uczynnych i uprzejmych młodych ludzi. Klasztor jest jednym z częściej odwiedzanych we Włoszech i jednym z pierwszych włoskich opactw dostosowanych do przyjmowania dużej liczby gości. Dochody z turystyki są podstawowym źródłem utrzymania wspólnoty. Kogo droga wiedzie do Rzymu - temu po drodze opactwo w Monteoliveto.
Adres: AbbaziaMonteOłivetoMaggiore, 53020-Chiusure (Siena), Włochy, t e l : 0577 707611, faks: 0577 707670.
Szczyt list przebojów, czyli platynowa płyta z Silos
Między Madrytem a Burgos, w sercu małego miasteczka, w spokojnej dolinie otoczonej górami znajduje się opactwo benedyktyńskie, w którym przebywa aktualnie 32 mnichów. Wiele podobnych opactw słynie ze śpiewu chorału gregoriańskiego - ale to właśnie album z chorałem gregoriańskim śpiewanym przez mnichów z Silos nieoczekiwanie znalazł się na szczycie światowych notowań, zdobywając nawet platynową płytę! Mnisi jednak w pewnym momencie dość stanowczo przypomnieli światu, że ich powołaniem jest modlitwa i praca wedle Reguły św. Benedykta, a nie zabiegi wokół rynku płytowego.
Tak więc ów nieoczekiwany sukces nie zmienił rytmu życia jednego z ważniejszych w Hiszpanii klasztorów benedyktyńskich.
Klasztor w Silos powstał w X wieku, a rozwój zawdzięcza opatowi Domingo (1041-1073), natchnionemu, silnemu Mężowi Bożemu. Skryptorium w Silos było jednym z najsłynniejszych w Europie, znanym z miniatur. W jednej z najstarszych polskich bibliotek znajduje się Biblia, która powstała w skryptorium w Silos. A zakonników z Polski w Silos dotychczas nie było.
Do odrodzenia życia zakonnego w Silos przyczynili się mnisi z Solesmes, Opactwo Santo Domingo w Silos należy bowiem do kongregacji solesmeńskiej. Jak Solesmes, tak i Silos jest celem pielgrzymek muzykologów z całego świata. W klasztorze znajdują się 22 jednoosobowe pokoje gościnne, tylko dla mężczyzn, na ściśle określony czas pobytu - konieczna jest wcześniejsza rezerwacja. Ale w miasteczku są trzy hotele, w których można znaleźć nocleg po umiarkowanych cenach. Kartka, jaką otrzymałem z Silos, odsyła do strony: www.silos.arrakis.es.
Adres: Abadia de Santo Domingo, 09610 Santo Domingo de Silos, Lerna (Burgos), Hiszpania, teł.: 947 38 07 86, 947 39 00 68.
[koniec_strony]
Prowansja, czyli gdzie ukryto przed piratami relikwie św. Honorata
Nieco na północ od Wyspy Świętego Honorata, w Prowansji, nad doliną, znajduje się wspaniale usytuowane opactwo, otoczone lasem. Do 1992 roku było ono tylko cichym i na pół opuszczonym przeoratem. Założone w 950 roku, zniszczone przez Saracenów, przyłączone po odbudowie do rodziny Cluny, przeżywało na przemian okresy upadku i świetności. W 1391 roku mnisi z Wyspy Świętego Honorata ukryli w nim relikwie założyciela ich wspólnoty, św. Honorata, aby ocalić je przed „grasującymi piratami". Był to najwspanialszy okres opactwa. Po wojnie stuletniej opactwo znów opustoszało, a potem próbowało się podnieść - aż w 1992 roku w Ganagobie zamieszkali mnisi solesmeńscy, dając w ten sposób początek nowemu okresowi w życiu opactwa, które jak wszystkie fundacje solesmeńskie prowadzi życie poświęcone studiowaniu Pisma i doskonaleniu śpiewu gregoriańskiego. Źródłem utrzymania jest dobrze prosperujące gospodarstwo rolne. Mnisi podjęli też oryginalną i ciekawą inicjatywę - organizują tygodnie nauki i odnowy duchowej tylko dla menedżerów firm!
Aktualnie w klasztorze przebywa 19 mnichów. Innych, ciekawych informacji nie mogłem, niestety, odcyfrować z listu napisanego odręcznie, mało czytelnym charakterem pisma. Ale fotografie z załączonej broszury są bajeczne. Kto odwiedzi w Prowansji to opactwo - niech napisze!
Przewodnik doradza zakup w przyklasztornym sklepie konfitur z truskawek i czarnych porzeczek.
Adres: Abbaye de Notre Dame, 04310 Ganagobie (Prowansja), Francja, tel.: 04 92 68 00 04, faks: 04 92 68 11 49.
Ora et labora
W 1999 roku Wydawnictwo Twój Styl wydało przewodnik Cesare Romano pt. Opactwa i klasztory Europy. Ilustrowany przewodnik po 480 zgromadzeniach benedyktyńskich, które autor, jak zapewnia na okładce, sam zwiedził i w których choćby na krótko się zatrzymał. To cenne źródło informacji, z którego i ja korzystałem. Chociaż każdy klasztor benedyktyński w swojej bibliotece posiada informator zawierający spis adresowy wszystkich klasztorów benedyktyńskich na świecie.
Lektura przewodnika Cesare Romano pozwala na wiele ciekawych odkryć. Oto w anglikańskiej Wielkiej Brytanii żyje blisko 600 benedyktynów, w katolickiej zaś Polsce zaledwie około 60. We włoskich klasztorach znajduje się aż 11 pracowni konserwacji starej książki (w Polsce ich brak), natomiast w innych krajach Europy j u ż takie pracownie spotyka się o wiele rzadziej. Mnisi prowadzą gospodarstwa rolne, uprawiają zioła lecznicze, mają pasieki, zajmują się rzemiosłem artystycznym. Uprawiają winorośl i w i e l e klasztorów słynie z w i n , nalewek, l i kierów (słynna benedyktynka). Wiele prowadzi ciekawą i żywą działalność duszpasterską - szkoda, że słynna wspólnota z Taize jakby p r z y ć m i ł a aktywność o wiele starszych i bardziej zasłużonych klasztorów w Europie.
Pobyt w klasztorze pozwala dotknąć niejako od środka duchowości danego kraju - jego serca, pozwala zrozumieć odmienność i specyfikę, czasem wyrażającą się choćby tym, że Włosi doceniają raczej stare księgi, a Hiszpanie sztukę pięknego śpiewu chorału gregoriańskiego. Myślę, że lekturę Europy Normana Daviesa warto uzupełnić lekturą przewodnika Cesare Romano - porównywać daty ważnych wydarzeń historycznych, daty założenia (i rujnacji niestety też - w i e l k a rewolucja francuska ma w t ym względzie szczególne zasługi) klasztorów, które w myśl hasła: „módl się i pracuj, a nie bądź smutny" - promieniowały k u l t u r ą najszerzej i najpiękniej pojętą od 1500 lat.
C i s z a i święty spokój, z dala od zgiełku, z ogromnym dystansem do spraw doczesnych. Tryb życia benedyktynów z pewnością zachwyci każdego ekologa - jako możliwy do realizacji model harmonijnego współistnienia z Naturą, Przyrodą, przyjaznych relacji ze środowiskiem. Szok tlenowy, jedno z pierwszych przeżyć w klasztorze, dobitnie o tym przypomina. Może tkwi w t ym jakaś nadzieja dla nas, wskazówka - j a k uniknąć ekologicznej katastrofy... Jeśli komuś znudzi się pustelnia w betonowym bloku, w kamiennej pustyni wielkiego miasta - niech odwiedzi klasztor benedyktyński.
Benedykt z Lubinia, o. Karol Meissner, tak formułował swe zaproszenie do klasztoru - podaję z pamięci, w wolnym przekładzie (oryginał był oczywiście po łacinie): „Całym sercem witam Cię, Bracie najmilszy, i zapraszam do zastanowienia się w swym sercu nad źródłami naszej kultury duchowej, o których winniśmy pamiętać, by zachować pokój w sercu".
Cóż mogę dodać - warto do klasztoru zabrać ciepły sweter, ubranie do pracy w ogrodzie, Barbarzyńcę w ogrodzie Herberta lub książki profesora teologii Josefa Imbacha na temat kuchni klasztornej. Nazwisko tego franciszkańskiego zakonnika Piotr Bikont i Robert Makłowicz wymawiają z nabożnym skupieniem i czcią - a czytelnicy wpadają w zachwyt nad pieczołowicie pozbieranymi anegdotami.
To Umberto Eco przypomniał o istnieniu pokoi gościnnych w klasztorach benedyktyńskich. Właśnie jemu zawdzięczają one w ostatnich latach licznych gości. Zdumionych i zaskoczonych odkryciem innego wymiaru istnienia, niewzruszonego, odwiecznego.
Do Baalama dobrotliwy Pan Bóg przemówił poprzez oślicę - jeśli więc te rady i wskazówki zaprowadzą kogoś z Czytelników do klasztoru – niech przyśle pocztówkę na adres Redakcji.
Bezrobotnym mówi Pismo: „pracy wiele, robotników mało". Może praca w klasztornej winnicy jest dobrym pomysłem?
Postscriptum
Na zakończenie chciałbym wrócić do Monte Cassino. Sześćdziesiąt lat temu, 15 lutego 1944 roku ponad 200 samolotów amerykańskich zbombardowało tamtejszy klasztor. Bitwa o górę zwieńczoną klasztorem założonym przez samego św. Benedykta (groby świętego i jego siostry, św. Scholastyki, znajdują się na Monte Cassino) pochłonęła około 250 tys. istnień ludzkich. Jak piszą dziś historycy, głupota strategów kontrastowała w tej bitwie z niewiarygodną odwagą zwykłych żołnierzy. A „zbombardowanie klasztoru było największym aktem bluźnierstwa podczas II wojny światowej" (zobacz: Christiana Kohl, „Suddeutsche Zeitung", 14.02.2004). Spory historyków, kogo obarczyć za to winą, trwają do dziś.
Patrząc na Unię Europejską, warto przypomnieć, że św. Benedykt, patron Europy, który 1500 lat temu zakładał pierwsze klasztory, był Włochem, a nie Niemcem czy Francuzem.
A początków amerykańskiej dominacji w Europie należy być może upatrywać - symbolicznie - właśnie w akcie zbombardowania klasztoru na Monte Cassino? W odbudowanym już całkowicie po 60 latach klasztorze znajduje się dziś. 11 zakonników; wśród nich nie ma ani jednego Polaka.
PAWEŁ ZAWADZKI
PS Zapis numerów telefonów za stronami internetowymi klasztorów.
Artykul ukazal sie w kwartalniku FRONDA nr.33/2004
