- Oczekiwanie adwentowe rozkłada się na trzy poziomy. Pierwszy - oczekiwanie całego Kościoła, na powtórne przyjście Jezusa, które dopełni życie każdego człowieka. Drugi - oczekiwanie na święta Bożego Narodzenia czyli narodzenie Mesjasza. Trzeci – żyjąc pomiędzy historycznym i eschatologicznym przyjściem Zbawiciela czekamy na niego w intymności ludzkiego serca. Chrystus zbliża się do człowieka poprzez specjalną łaskę związaną np. ze Słowem Bożym czy okolicznością życia.

 

Adwent kojarzy się więc z czymś bardzo dobrym. To czas specyficznego podniecenia, napięcia, zniecierpliwienia na przyjęcie dobrego. Wielu spotyka się na roratach, jutrzni choć pory są nieludzkie. To niesie jednak radość. Wydźwięk przepowiadania radosnej Ewangelii odbywa się poprzez rekolekcje czy misje w parafiach.

 

Polska specyfika przeżywania adwentu to uczucia, modlitwa, wyrzeczenia w pozytywnym sensie. We Włoszech jest to bardziej preludium Bożego Narodzenia. Oni są bardzo przywiązani do tradycji budowania szopek. Oni od 8 grudnia zaczynają ją konstruować, budować. Co roku powinni wnosić do niej jakiś nowy element z wydarzeń rodzinnych, Kościoła czy życia społecznego. Radośnie obchodzi się tam też 13 grudnia dzień świętej Łucji, patronki zakochanych. To dzień odnalezienia przeznaczenia swojego życia, drugiej połowy, dokonania najlepszego wyboru osoby ukochanej. We Włoszech to świętowanie jest obfite w jedzenie i picie - dodaje Skrzypczak.

 

Not. Jarosław Wróblewski