Przykładów wrogiego języka, którym posługują się użytkownicy Internetu pragnący wyrazić swoje „poglądy” na dany temat, można mnożyć. Im więcej pojawia się kontrowersyjnych i gorących tematów, tym więcej w Internecie można dostrzec nienawistnej mowy komentujących dane zdarzenia, która niejednokrotnie stanowi nawoływanie do rasizmu, antysemityzmu czy popełniania przestępstw. Nie jest również tajemnicą, że często pod anonimowymi pseudonimami ukrywają się osoby, które pracują na zlecenie danych ugrupowań partyjnych, a ich celem jest szkalowanie politycznych oponentów.



Nawoływanie do przemocy i przestępstw


Działalność tzw. hejterów (osób, które posługują się Internecie mową nienawiści) ma się dobrze. Jak grzyby po deszczu posypały się nienawistne komentarze wśród internautów np. po ostatnich czystkach w „Rzeczypospolitej” - przeprowadzonych przez Radę Nadzorczą Presspublicki i jej właściciela Grzegorza Hajdarowicza, wydawcy „Rz” - w wyniku których pracę straciło cztery osoby. Za opublikowanie artykułu „Trotyl na wraku Tupolewa”, w którym doświadczony dziennikarz śledczy Cezary Gmyz donosił o pojawieniu się materiałów wybuchowych na wraku prezydenckiego samolotu, znajdującego się od czasu katastrofy pod Smoleńskiej ciągle po rosyjskiej stronie, pracę stracił nie tylko autor tekstu, ale także redaktor naczelny, jego zastępca oraz szef działu krajowego. I tak np. oto na portalu onet.pl można było znaleźć informację pt. „Seria zwolnień w „Rz”. Hajdarowicz: ten tekst w ogóle się nie powinien pojawić”, a pod nią prawie 2 tysiące wpisów komentujących Internautów, wśród których nie brakowało, delikatnie mówiąc, słownych utarczek . Postanowiłam przytoczyć tylko kilka wybranych, pełnych wrogości komentarzy, zachowując ich oryginalną pisownię. Świadomie przywołuję te wpisy, aby zobrazować skalę niebezpieczeństw, które pociąga sobą internetowa mowa nienawiści.

 

Jeden z Internautów komentuje: „BRAWO! Może to pocztek normalnosci w tym kraju opanowanym przez swirw ( chodzi prawdopodobnie o świrów – przyp. red. ) pokroju Kaczynskiego, Macierewicza itp.”. Za chwilę ktoś o pseudonimie „śpioch”, odpowiadając na inną wypowiedź, pisze: „Do budy kaczy imbecylu!!!!!”. A komentujący, określający się jako „Czesio”, stwierdza: „Mądry chłopak z Krakowa pogonił wiejskich pismaków brawo, jeszcze tylko zgłoszenie do prokuratury”. 


W Internecie znajdziemy nie tylko te komentarze szkalujące i opluwające opozycję. Nie brakuje też wpisów nawołujących do aktów przemocy i przestępstw. Na portalu Wirtualnej Polski pod tekstem zatytułowanym: „11 listopada aż siedem manifestacji w Warszawie” , „Danuta” napisała: „Walić do pisowskiego bydła jak do kaczek”. Z kolei ktoś, podpisując się „Do prokuratury” informuje: „stiven skręccie na Żolibórz a tam z dymem dom KARŁA!!!!! - ZGŁASZAM PRZESTĘPSTWO,NAWOŁYWANIE DO MORDERSTWA,STWORZENIE ZAGROŻENIA ZDROWIA I ŻYCIA,Z ZAMIAREM ZBIOROWEGO MORDERSTWA.” Na co, inny internauta odpowiada: „PO-SPALI SIĘ NAWET NIE ZAUWAŻĄ ZGŁOSZENIA”.


W zasadzie pod większością pojawiających się informacji w Internecie można znaleźć wpisy, które są ewidentnym przejawem wrogiego języka internetowych użytkowników. Nie brakuje ich także np. w działach sportowych danych portali. „Niedorozwiniętym aferzystą” jeden z internautów nazwał José Mourinho, portugalskiego trenera hiszpańskiego klubu piłkarskiego Real Madryt.



Znienawidzone mniejszości

 

W Internecie atakowane są również mniejszości. Wobec nich także stosowana jest mowa nienawiści, czego dowodzi „Raport mniejszości” Fundacji Wiedza Lokalna zrealizowany przy współpracy m. in. takich organizacji jak: Centrum Żydowskie z Oświęcimia, Radomskie Stowarzyszenie Romów czy łomżyńska Fundacja Ocalenie. Projekt nastawiony jest na szukanie mowy nienawiści wobec różnych mniejszości. Z najnowszego przeprowadzonego w nim badania wynika, że najbardziej szkalowani w sieci są Żydzi. Podczas konferencji „Mowa nienawiści w Internecie: jak z nią walczyć” zorganizowanej przez „Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Marek Troszyński, Prezes Fundacji Wiedza Lokalna oraz autor „Raportu mniejszości” wskazał na ciekawy przypadek województwa podlaskiego, a dokładnie miasta Łomży. Mianowice niemal wszystkie wrogie wypowiedzi internautów wyrażane wobec jednej z grup uchodźców znajdujących się na tamtejszym terenie, przekładały się na działanie internautów. Dlatego Troszyński zaznaczył: - Dążmy do braku anonimowości w sieci. W tej chwili Internet jest bardzo powszechnym medium. Korzysta z niego 60 proc. Polaków i jest taką samą przestrzenią jak np. prasa.

 

Obecny na wspomnianej konferencji Prokurator Generalny Andrzej Seremet poinformował, że podpisał wytyczne dotyczące ścigania „mowy nienawiści” w Internecie przez prokuratorów, którzy ze względu na tzw. znikomą szkodliwość czynu, umarzali śledztwa. Jednocześnie podkreślił, że podejście prokuratorów do tego rodzaju spraw zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat i doszło do prób eliminacji przypadków, w których prokuratorzy odmawiają wszczynania śledztwa z powodu znikomej szkodliwości czynu, bądź umarzają tego typu postępowania. - Mogę ręczyć za konsekwentne edukowanie i uświadamianie prokuratorów w tych sprawach – powiedział Seremet, akcentując, że niektórzy przywilej anonimowości uważają jako przywilej bezkarności, co nie jest prawdą.



Internet to też medium!

 

„ Hate speech” ( w jęz. ang. mowa nienawiści – przyp. red.) jest zauważalna niemal na każdym internetowym forum. I choć wiele komentarzy jest moderowanych przez poszczególne redakcje portali, jednak skala mowy nienawiści w Internecie ciągle jest wysoka. W czasie konferencji jeden z panelistów mecenas Grzegorz Wanio podkreślił, że administratorzy internetowych portali nie ponoszą dziś odpowiedzialności za bezprawne, wrogie wpisy, jeśli uprzednio nie zostali o nich poinformowani. Ponadto nie wszystkie redakcje zgłaszane nadużycia usuwają natychmiast, a w wielu przypadkach trwa nawet to po kilka miesięcy.

 

Wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dr Adam Bodnar zauważył, że „karanie twórców treści stanowiących mowę nienawiści jest bardzo ważne, ale nie prowadzi ono do wyeliminowania zjawiska”. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, jednak społeczeństwo musi mieć świadomość tego, że Internet jest medium, które ma służyć nam do komunikacji i zdobywania informacji, a nie bycia zaszczuwanymi przez grupę ludzi, która pasjonuje się opluwaniem drugiego człowieka na internetowych forach. I nawet jeśli niektórym wydaje się, że mogą zachować swoją anonimowość w Internecie, są w błędzie. Bowiem Internet XXI wieku to już nie ta sama całkowicie anonimowa sieć z początków 90. lat, o której tylko nieliczni słyszeli i potrafili w niej surfować.

 

Zanim cokolwiek napiszemy charakteryzującego się wrogą i nienawistną wymową, najpierw przemyślmy czy, aby warto narażać się prawu i swoim brutalnym wyrażaniem poglądów i emocji, które są często nie tylko swoistą próbą uwagi zwrócenia na siebie, ale też chęcią pozbycia się oponentów. Konstytucyjne prawo do wolności wyrażania swoich poglądów ma każdy obywatel. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że granicę wolności stanowi dobro drugiego człowieka.


Magdalena Kowalewska