Majowa beatyfikacja Jana Pawła II stała się okazją także dla publikacji nowych ujęć biograficznych dotyczących Ojca Świętego. Najważniejszym z nich jest bodajże książka Andrei Riccardiego „Giovanni Paolo II” , San Paolo Edizioni, Milan 2011 (korzystałem z wydania hiszpańskiego Juan Pablo II. La biografia, Ed. San Pablo, Madrid 2011, wydano już także wersję francuską). Riccardi jest nie tylko bodaj najwybitniejszym historykiem Kościoła katolickiego znanym z opracowań na temat męczenników XX wieku, a także licznych publikacji dotyczących papiestwa w ostatnim stuleciu. Riccardi jest także związany ze wspólnotą Św. Idziego, jedną z ważnych ruchów religijnych katolików świeckich we Włoszech. Andrea Riccardi szuka w przebogatym materiale z pontyfikatu kluczy dla zrozumienia naszego rodaka i głowy Kościoła. Czy udaje się mu znaleźć?


Polskość jako kapitał


Wydaje się, że w niektórych przypadkach tak. Z polskiego punktu widzenia szczególnie istotne jest stwierdzenie, że jednym z tych kluczy pozwalających nam ogarnąć dorobek Jana Pawła II jest jego polskość. Przy czym nie jest ona prze włoskiego historyka postrzegana jako ciekawostka, czy dziwactwo lub słabość pontyfikatu. Riccardi fakt, postrzega to że papież wychował się na Polaka i pozostał Polakiem do końca życia jako integralny element jego osobowości, który odcisnął swe głębokie piętno na papieskiej posłudze.


Jednak polskość to nie tylko indywidualna cecha osobowości Karola Wojtyły, ale także środowisko kulturowe, bogate i specyficzne, z którego papież świadomie czerpał, wykorzystując jego bogactwo w swojej uniwersalnej posłudze.


Wpływ polskiej tradycji włoski historyk dostrzega m.in. w zaczerpniętej, jego zdaniem, z polskiego romantyzmu wagi przypisywanej przez charyzmatycznego papieża symbolicznym gestom, które potrafiły odmienić pozornie niewzruszalną rzeczywistość. Podobnie widzi wydobycie na światło dzienne i nadanie znaczenia powszechnego postaci polskiej mistyczki – s. Faustyny Kowalskiej, której Kościół katolicki zawdzięcza kult Bożego Miłosierdzia.


Papież jest w ujęciu RIccardiego człowiekiem doświadczenia – człowiekiem, który potrafił przetworzyć osobiste doświadczenie, zarówno indywidualne jak i doświadczenie zbiorowe swojego ojczystego narodu w wartościowy element papieskiego programu dla Kościoła powszechnego. Autor podaje bardzo charakterystyczny przykład. Karol Wojtyła był przekonany, że ludzie chorzy i cierpiący są wielkim dobrem Kościoła. Jeszcze jako arcybiskup krakowski inicjował więc wiele działań duszpasterskich i charytatywnych. Sam poświęcał wiele czasu odwiedzinom chorych, spędzając długie godziny przy łóżkach osób cierpiących. Później już w Rzymie znajdzie to wyraz z w wydaniu przez Jana Pawła II specjalnego listu apostolskiego Salvifici doloris w 1984 roku oraz ustanowienia Światowego Dnia Chorego.


Prymas - wielki nauczyciel papieża


Niezwykle wiele miejsca w tym kontekście włoski historyk poświęca osobie kard. Stefana Wyszyńskiego. Wyszyński urasta do rangi głównego kościelnego autorytetu i nauczyciela duszpasterstwa przyszłego papieża. W książce Riccardiego znajdujemy porównania między Milenium Chrztu Polski i poprzedzającą je Wielką Nowenną, którym patronował Wyszyński, a przygotowaniami do Wielkiego Jubileuszu roku 2000, które przeprowadził Jan Paweł II.


Kard. Wyszyński nie tylko przedstawiony został jako mistrz masowego duszpasterstwa, jest też wyraźnie chwalony przez włoskiego historyka za sposób przeprowadzenia reform soborowych. Polski Kościół jest tym z kościołów lokalnych, który nie tylko jako jedyny w bloku komunistycznym zachował niezależność od władz komunistycznych i spoistość organizacyjną, ale także jako jeden z nielicznych na świecie uniknął podziałów posoborowych na „liberałów” i „konserwatystów”, które tak wiele zła uczyniły np. w Europie Zachodniej czy Ameryce.


Fenomen i zarazem znaczenie Wyszyńskiego na tle światowego episkopatu – w opinii włoskiego historyka – polega na tym, że nigdy nie dał sobie narzucić przekonania, że komunizm jest zjawiskiem nieuniknionym, nie przyjął do wiadomości jego apriorycznej wizji historii i historycznego determinizmu, który miał prowadzić do nieuniknionego zwycięstwa komunistów. Pozwalało to przywódcy Kościoła w Polsce w trudnych warunkach życia w komunistycznym państwie na zachowanie wielkiej wewnętrznej wolności, która cechowała też działającego u jego boku przyszłego papieża, który przez prawie dwadzieścia lat współpracował z Wyszyńskim w ramach polskiego episkopatu.


Riccardi przypomina, że polski prymas był twórcą i realizatorem kontrowersyjnej taktyki postpowania Kościoła w stosunku do totalitarnego państwa, taktyki, która jest nazywana przez włoskiego autora „elastycznym uporem”. Polegała ona na niekonfrontowaniu się z władzami, lecz na jednoczesnym uporczywej obronie niezależności instytucjonalnej Kościoła i jego więzi z narodem. Jak się miało okazać była to taktyka ryzykowna, ale skuteczna.


Jak doszło do wyboru


Bardzo ciekawie komentuje Andrea Riccardi okoliczności wyboru papieża Polaka. Przypomina, jak wielkim był zaskoczeniem dla świata był wynik drugiego konklawe w 1978 roku. Zwraca uwagę, że Wojtyła nie był dla członków konklawe z pewnością postacią anonimową. Riccardi opisuje dorobek przyszłego papieża podczas Soboru Watykańskiego II, gdzie przypomina wystąpienia biskupa Wojtyły podczas obrad nad tzw. schematem XIII i przyszłą Deklaracją o Wolności Religijnej.


Szeroko pisze o wsparciu udzielonym przez kard. Wojtyłę Pawłowi VI podczas przygotowywania, a następnie obrony encykliki Humanae vitae z 1968 roku, która przypominała tradycyjne nauczanie moralne Kościoła w dziedzinie małżeńskiej, seksualnej i rodzinnej. Gdy episkopaty Europy Zachodniej dystansowały się od nauczania papieskiego, to właśnie metropolita krakowski wspierał Ojca Św. wraz z gronem swoich ekspertów m.in. Wandy Półtawskiej. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że Wojtyła na tym tle polemizował z osobami, z którymi współpracował w latach Soboru, m.in. kard. Doepfnerem, szefem papieskiej komisji ekspertów, która opowiedziała się m.in. za zmianą negatywnego stosunku Kościoła do antykoncepcji. Radykalizm i konsekwencja Jana Pawła II w tej materii znajdzie swoją kontynuacje w latach pontyfikatu.


Ani progresista, ani tradycjonalista


Proces dojrzewania Wojtyły do służby Kościołowi powszechnemu jest szczegółowo analizowane przez Riccardiego. Z jednej strony autor papieskiej biografii podkreśla zainteresowanie przyszłego papieża nowymi metodami ewangelizacji (m.in. potępionymi przez Piusa XII księżmi-robotnikami), ale równoważoną obcą zachodnim modernizatorom Kościoła wielką pobożnością osobistą i szacunkiem wobec nabożeństw ludowych i maryjnych (tu wymienić należy jego kontakty z o. Pio, którego w przyszłości Ojciec Święty wyniesie na ołtarze).


To, co dzieliło Karola Wojtyłę od „progresistów” to jednak, jak podkreśla Riccardi, przede wszystkim antykomunizm. Poszukiwanie dialogu z marksizmem , tak modne w niektórych gremiach kościelnych, było mu całkowicie obce.


W warunkach rozdzieranego dramatycznymi sprzecznościami Kościoła roku 1978 roku, zostawionego przez – jak pisze Riccardi – hamletyzującego Pawła VI, Wojtyła była bardzo atrakcyjna – człowiek Soboru, który jednak sprzeciwia się posoborowemu brakowi dyscypliny w stanie kapłańskim i flirtom teologów i hierarchów z komunizmem. Wybór Polaka stanowił też znakomite wyjście z wewnątrzwłoskich sporów między zwolennikami „konserwatywnego” kard. Siriego i „nowoczesnego” kard. Benellego. W tle konklawe widać działania wielkiego zwolennika wyboru Wojtyły – kard. Koeniga. Po raz pierwszy jednak na kartach książki Riccardiego pojawiają się inni zwolennicy Polaka – m.in. „konserwatysta” kard. Pallazini. Widać, jak postać młodego kardynała z dalekiej Polski stanowi tak potrzebną w czasach niepokojów gwarancję ciągłości, a zarazem wiarygodny symbol dobrze rozumianej nowości Soboru.


Pontyfikat Jana Pawła II staje się więc wyjściem z pułapki, jaką z jednej strony stanowi progresistowska interpretacja Soboru, jako czegoś przyszłego i nieokreślonego, zmiany dla samej zmiany, a z drugiej tradycjonalistyczna pokusa odrzucenia Vaticanum II. Riccardi cytuje w tym miejscu francuskiego historyka Philippe’a Portiera, że „Jan Paweł II akceptuje katolicką nowoczesność, choć nie nowoczesny katolicyzm”.


Wiele jeszcze tego rodzaju wątków odnaleźć można w biografii Jana Pawła II napisanej przez włoskiego historyka. Wypada tylko mieć nadzieję, że już wkrótce trafi ona do rąk polskich czytelników.


Paweł Skibiński