- Jeśli zechcę, by uczyła się w szkole, ona będzie uczyć się w szkole – miał powiedzieć matce dziewczynki Brendzie Kurowski kurator Michael Garner. Uznał, iż "żywotna obrona jej wiary wskazuje na to, że nie miała możliwości poważnie przemyśleć innych punktów widzenia". Jego propozycję w lipcu 2009 roku podtrzymała sędzina Lucinda V. Sadler.
Decyzję chce cofnąć matka, która od kilku lat uczy dziesięcioletnią Amandę w domu. Dodatkowo dziewczynka korzysta z części zajęć w szkole publicznej oraz z dodatkowych zajęć sportowych. I choć testy pokazują, że radzi sobie bardzo dobrze pod każdym wzgledem, sądowi to nie wystarcza.
- Powinna mieć możliwość zapoznania się z różnymi punktami widzenia w czasie, kiedy musi zacząć krytycznie rozważać różne systemy wiary, by jako osoba dorosła mogła wybrać, jaki system najlepiej zaspokaja jej potrzeby – możemy przeczytać w dokumencie nakazującym wysłanie dziecka do szkoły.
- Nakaz zakłada, iż problemem jest to, że Amanda ma ugruntowaną wiarę chrześcijańską. Konstytucyjnym prawem rodziców jest wychowanie dzieci w wierze, jaką podzielają – komentuje adwokat John Simmons z "Alliance Defence Fund", organizacji działającej na rzecz swobody religijnej. ADF wspiera matkę dziewczyny w swojej walce o prawo do nauczania dziecka w domu.
sks/WND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

