W 10. odcinku pierwszego sezonu, w scenie, gdy Joffrey zabiera Sansę, by pokazać jej Neda Starka, wisi również głowa byłego prezydenta USA, George'a W. Busha. Po ujawnieniu skandalicznej informacji prawicowi politycy w USA zdecydowanie skrytykowali i potępili „żart” twórców serii. Oświadczenie wydało również kierownictwo HBO, które produkuje serial. „Jesteśmy bardzo zaniepokojeni, widząc, że coś takiego miało miejsce i uważamy, że nie jest to akceptowalne, jest oznaką braku szacunku okazaną w bardzo kiepskim guście. Jasno powiedzieliśmy to twórcom, który od razu przeprosili za swój bezmyślny błąd. Przepraszamy za to, co się stało i usuniemy to w przyszłych wydaniach DVD serialu” – napisali szefowie stacji. HBO wycofała odcinek ze wszelkich platform cyfrowych. Wstrzymano również wysyłki z boksami DVD z pierwszym sezonem serialu. Scena ma zostać usunięta ze wszystkich nośników.


 


Twórcy serialu tłumaczą się w sposób dosyć kuriozalny, pisząc, że nie stać ich na to, żeby wszystkie makiety robić od zera i wiele z nich wypożyczają. „Po tym, jak nakręciliśmy scenę, ktoś zauważył, że głowa wygląda jak George W. Bush. W komentarzu odcinka na DVD wspomnieliśmy o tym, chociaż nie powinniśmy. Nie chcieliśmy okazać braku szacunku byłemu prezydentowi i przepraszam, jeśli cokolwiek co powiedzieliśmy lub zrobiliśmy, sprawiało inne wrażenie” - czytamy w oświadczeniu Benioffa i Weissa. Pamiętając o budżecie seriali produkcji HBO tłumaczenie te brzmią dosyć zabawnie. Cała sprawa nie byłaby może warta komentarza, gdyby nie fakt, że trudno sobie wyobrazić by w jakimś serialu czy filmie pojawiła się głowa lewicowego polityka. Bush jak i inni prawicowi politycy w USA był jednak podczas swojej prezydentury traktowany przez media w sposób o wiele ostrzejszy niż to co widzieliśmy w Polsce za rządów PiS. Paszkwilanckie filmy Michaela Morre’a były tylko wierzchołkiem góry lodowej. „Żart” twórców serialu byłby nie do pomyślenia zapewne w stosunku do Baracka Obamy. Trudno sobie nawet wyobrazić, że prawicowa Fox News zdecydowałaby się na pokazanie na palu głowy gejowskiego działacza albo znanego homoseksualnego aktora. Mielibyśmy wówczas do czynienia z wykluczeniem twórców z przestrzeni publicznej i szturmem na „barbarzyństwo” twórców.  Jednak nie każda głowa jest warta tyle samo. Jakobini wiedzieli o tym najlepiej… 


Łukasz Adamski