Ekspertyza sądowo-lekarska dotycząca śp. Przemysława Gosiewskiego, jest „niewiarygodna i przygotowana na oko” - ocenia Beata Gosiewska, wdowa po pośle PiS.

Jak zaznacza Gosiewska dokument budzi wiele wątpliwości. – Nie zgadza się bardzo wiele elementów związanych ze stanem zdrowia męża, jak również jego parametrami fizycznymi. Są wypisane za to schorzenia, których on w ogóle nie miał. Był w tym zakresie szczegółowo diagnozowany – mówi Gosiewska.

W materiałach dotyczących byłego wicepremiera jest jedynie opis oględzin ciała oraz wyniki zupełnie podstawowych badań chemicznych. Brakuje natomiast wielu specjalistycznych badań, m.in. spektrometrycznych czy zdjęć rentgenowskich.

– Wagę ciała określono z błędem około dwadzieścia kilogramów, co budzi poważne wątpliwości. To jest szokujące – mówi wdowa po Przemysławie Gosiewskim.

Nie zgadzają się podstawowe dane, a oględziny są zrobione niedokładnie. Gosiewska zaznacza, że samej dokumentacji jest niewiele. Są to pierwsze rosyjskie ekspertyzy sądowo-lekarskie, które zostały jej przedstawione.

Dokumenty „na pewno nie pomogły niczego wyjaśnić” - powiedziała Gosiewska pytana, czy materiały sądowo-lekarskie utwierdziły ją w przekonaniu o potrzebie ekshumacji. – Wzbudziły tylko dodatkowe wątpliwości – mówi.

Wdowa po pośle PiS zaznacza, że w materiałach brakuje dokumentacji fotograficznej, nie ma żadnych polskich świadków, którzy potwierdziliby, że te badania w ogóle zostały wykonane.

żar/Wp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »