Z tego zaś wynika, że państwo polskie, w postaci sędziów, uznało – ni mniej nie więcej – tylko, że ma prawo łamać zasadę autonomii Kościołów i związków wyznaniowych. Sędzia NSA uznała, że apostazja z Kościoła katolickiego powinna być rozpatrywane na gruncie prawa powszechnego, ponieważ dotyczy wolności sumienia i wyznania oraz danych osobowych. NSA stwierdził, że GIODO, oceniając to, czy osoba wystąpiła z Kościoła, czy nie, nie musi kierować się wewnętrznymi przepisami Kościoła lub związku wyznaniowego. Jego zdaniem z orzeczeń NSA wynika też i to, że aby wystąpić z Kościoła, wystarczy prawidłowo przekazać oświadczenie woli w tej sprawie.
Problem polega tylko na tym, że decyzja ta godzi w jedno z najbardziej podstawowych uprawnień Kościoła, jakim jest decydowanie o własnej doktrynie. NSA uznało, że GIODO i władza wie lepiej, niż Kościół, jak rozumieć własne członkowstwo czy co oznacza (a czego nie oznacza) apostazja. Idąc dalej tym tropem NSA może uznać, że chrzest dzieci jest nieważny i zażyczyć sobie, by sakrament ten przyjmowali dopiero dorośli... I stwierdzić, że w kwestii przynależności wyznaniowej decydować ma państwo, a nie rodzice czy tym bardziej nie Kościół.
TPT
