Jeszcze miesiąc temu Donald Trump szef konkursu Miss Ameryki zapewniał, że Carrie Prejean zatrzyma koronę Miss Kalifornii. Jej odebrania domagali się homo-aktywiści, urażeni wypowiedzią kandydatki na temat związków tej samej płci. Teraz mają powody do świętowania.

- Lepiej późno niż wcale – cieszył się na wieść o odebraniu Prejean korony Perez Hilton - homoseksualista, który prowadził finał Miss Ameryki i testował Prejean z tolerancji.

Oficjalnie kalifornijskie władze konkursu odebrały Prejean koronę za to, że nie przestrzegała zasad kontraktu: za rzadko pokazywała się na oficjalnych imprezach i okładkach kolorowych czasopism. Fakt, dziewczyna odrzuciła ofertę Keith Lewis szefowej K2, firmy będącej producentem konkursu Miss Ameryki, proponującej Prejean 140 tys. dolarów za półnagą sesję w Playboy'u.

Adwokat Carrie Prejean oskarża władze konkursu o brak podstaw do takiej decyzji i fałszowanie dowodów. Keith Lewis uważa, że Prejean nie informowała jej o otrzymywanych propozycjach, sama je selekcjonowała i odrzucała, jak w przypadku odmowy udziału w jednym z popularnych reality show.

Prejean nie pozostaje jednak bez wsparcia. Broni jej m.in. Narodowa Organizacja na Rzecz Małżeństwa. - Hollywood nienawidzi Carrie – mówi szef organizacji Brian Brown. - Najpierw ją zgnębili, potem chcieli ją złamać, obrzucili błotem, teraz próbują tego, co chcieli od pierwszej chwili: pozbyć się Carrie! - mówi Brown. Dodaje, że cała sprawa z kontraktem już na pierwszy rzut oka jest podejrzana. - Amerykanie nie dadzą się tak łatwo nabrać. Bóg wie, i my też wiemy, jaka jest prawda: Carrie to młoda, bardzo piękna dziewczyna, która wybrała prawdę zamiast błyszczącej hollywoodzkiej tiary - cytuje Browna serwis Fox News.

AJ/FoxNews.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »