- Sąd kierując się dobrem dziecka, przy pasywności matki w sprawowaniu opieki rodzicielskiej oraz braku czasu u ojca dziecka postanowił zażalenie odrzucić - powiedział dziennikarzom prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu Krzysztof Józefowicz.

W lipcu Sąd Rejonowy w Szamotułach zdecydował o odebraniu Róży rodzicom sześć dni po porodzie. Dziewczynka trafiła do rodziny zastępczej, gdyż sąd uznał, że biologiczni rodzice nie są w stanie się nią opiekować. Rodzina pochodzi ze wsi Błota Wielkie i wychowuje już trójkę dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat. Kurator zawnioskowała o umieszczenie w placówce opiekuńczej także pozostałych dzieci.

Podejmując decyzję o odebraniu Róży rodzicom, sąd oparł się na informacjach kuratorki, która stwierdziła w rodzinie "niewydolność wychowawczo-opiekuńczą". Oceniła, że dzieci wychowywane są w złych warunkach mieszkaniowych. W uzasadnieniu kurator napisała: "Dzieci niemalże zawsze są brudne. W pomieszczeniach zawsze jest bałagan i panuje brud".

Rzecznik praw dziecka Marek Michalak stwierdził jednak, że bieda nie może powodować tak radykalnych środków. Lekarz badając kobietę dopiero 13 sierpnia nie stwierdził u niej cech psychozy, lecz wskazał na obecność "upośledzenia w stopniu lekkim" i zalecił obserwację psychologaa.

Matka dziewczynki już wcześniej straciła prawo do opieki nad czwórką swoich dzieci z poprzedniego związku. Sąd Rejonowy w Szamotułach w 1995 roku zdecydował o przekazaniu ich rodzinie zastępczej, ponieważ kobieta przebywała na długim leczeniu w szpitalu psychiatrycznym po śmierci partnera. M.in. te fakty negatywnie wpłynęły na decyzję sądu w sprawie przyszłości dziecka odebranego kobiecie.

Jednak już zażalenie od wyroku złożyła pełnomocnik rodziców dziewczynki mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska.

- Zwróciłam się do szkoły, opieki społecznej, do proboszcza i sołtysa z prośbą o opinię na temat rodziny. Oburzenie całego środowiska było wielkie, bo poza tym, że w tym domu jest bałagan, to są to ludzie, którzy kochają dzieci, a dzieci kochają ich - mówiła Heller-Kaczmarska. I podkreśliła: Sprawa odebrania dziecka karmiącej matce jest bulwersująca. Matka nie jest ani pod wpływem alkoholu, ani narkotyków. Nie było żadnej okoliczności, która uzasadniałaby taką decyzję sądu – przekonywała pełnomocnik rodziców Róży.

Dodała, nie można mówić o niewydolności wychowawczo-opiekuńczej matki w sytuacji, gdy starsze dzieci dobrze się uczą, są zdrowe i zadbane, co potwierdzają przedstawiciele środowiska, w którym żyje rodzina.

 

MaRo/Wp.pl/Tvn24.pl

 

Zobacz także:

Blog Tomasza Terlikowskiego: Początek sądowej tyranii

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »