Reporterzy tłumaczą, że chodzi o tzw. LRAD, czyli Long Range Acoustic Device - dalekosiężne urządzenia rozgłoszeniowe, zaopatrzone w moduł, który umożliwia emitowanie dźwięku o wysokiej częstotliwości. Sygnał taki wywołuje u porażonych poczucie oszołomienia, dzięki przekroczeniu progu bólu (przy natężeniu 130-150 decybeli), a także silne dolegliwości aparatu słuchu i ból głowy. LRAD należy do tzw. non-lethal weapons, czyli broni niezabijającej. Co ciekawe, stosowany jest głównie przez armię, a nie policję, w operacjach przeciwko tłumom.
Ponieważ policja może używać wyłącznie środków przymusu bezpośredniego, wymienionych w rozporządzeniu, a sygnałów akustycznych wysokiej częstotliwości wśród nich nie ma - po zakupie podjęto decyzję o dezaktywowaniu umożliwiających użycie tej funkcji przycisków. Dezaktywowanie najważniejszego z modułów LRAD kosztowało policję ponad 24 tysiące złotych. Policja za ponad milion złotych (łącznie z kosztami, wymienionymi poniżej) uzyskała w ten sposób 6 znakomitych, jednak tylko głośników do podawania komunikatów "proszę się rozejść!".
"Najwyższa Izba Kontroli wytyka Komendzie Głównej, że przetarg na LRAD był nierzetelny, niegospodarny, a sam zakup - niecelowy. NIK twierdzi, że nie przeprowadzono testów urządzenia, a jedynie jego prezentację. Mimo to 5 stycznia 2010 Komendant Główny Policji zdecydował o zakupie pięciu, a w październiku - jeszcze jednego urządzenia" - czytamy na portalu Wirtualna Polska.
AM/RMF FM/Wp.pl
