Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, europoseł PiS:
Ten wyrok jest rzeczą absolutnie absurdalną i nie mającą precedensu. To zwykłe pogwałcenie wolności sumienia i wyznania. I nie dotyczy to wyłącznie Włoch, ale sięga całej Europy. Nie można zgodzić się na to, że Unia Europejska, która działa pod hasłami szacunku, równości, tolerancji, nagle poprzez swoje instytucje wprowadza hasła zupełnie temu przeciwne. Nie możemy się na to godzić, bo jest to fałszywa tolerancja.
Czy krzyże w innych katolickich instytucjach, miejscach kultu też mają być zlikwidowane? Zupełnym absurdem jest to, że Trybunał może nakazać zdjęcie krzyża po skardze poszczególnych, indywidualnych osób. Nie można tego lekceważyć, dlatego potrzebny jest zdecydowany sprzeciw środowisk chrześcijańskich.
Jacek Żalek, poseł PO:
Do orzeczenia Trybunału wkradła się ideologia. A każda ideologia toruje drogę do nadużyć. Dziś zdjęcie krzyży w szkole, jutro zdjęcie krzyży z ołtarzy, a pojutrze osoby danego wyznania będą zasługiwały na wyeliminowanie ze społeczeństwa.
Tego typu prawo, które nie szanuje sfery duchowej człowieka zawsze kończyło się tragedią. Tak było np. w przypadku ideologii faszystowskiej lub rewolucji francuskiej. Historia pokazuje jak z idei braterstwa zrodziła się idea gilotyny, z idei brunatnych koszul - obozy koncentracyjne, z idei sierpa i młota – okrutny totalitaryzm.
Wypieranie się własnej tożsamości jest właściwe ideologiom. Kwestie światopoglądowe w naszej kulturze nigdy nie podlegały sankcjom prawnym. Ten wyrok jest barbarzyński, burzy podstawy naszej cywilizacji.
Marek Magierowski, zastępca redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej":
Werdykt Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu bardziej mnie nawet smuci niż złości. Pokazuje on w jakim kierunku zmierza Europa. Religia ma zniknąć z naszego otoczenia. Religia dla wielu osób wpływających na kształt europejskiej sfery publicznej jest jak uwierający kamyczek w bucie. Dlatego trzeba ją zepchnąć do sfery prywatnej. Ta swoista dyktatura wygody ma nie dopuścić do stawiania sobie przez nas niewygodnych pytań.
Z drugiej strony, co pojawia się czasem w komentarzach, nie przesadzałbym z tym, że chrześcijanie w Europie są już prześladowani. Widać jednak, że dyktatura wygody zaczyna zwyciężać na naszym kontynencie. Jednak ci, którzy chcą usunięcia religii z przestrzeni publicznej zapominają o jednym. Religia stawiając niewygodne pytania jest dla ludzi odnośnikiem i podpowiada jak żyć. Europa w której politycy, media, artyści nie będą mogły odnosić się do sfery sacrum, to Europa związanych rąk. Cywilizacja w której nie ma literatury, czy mediów odnoszących się do religii jest w oczywisty sposób zagrożona.
Michał Łuczewski, socjolog UW, publicysta magazynu apokaliptycznego "44":
To jest skandaliczna decyzja. Najbardziej irytuje mnie to, że my Polacy, czy szerzej katolicy, godzimy się na to. Sam tak zareagowałem na początku. Pomyślałem, że to idiotyczna decyzja i wzruszyłem ramionami. To jest postawa wycofania się. A tak być nie powinno. W jakiś sposób wytłumaczenie tego stanu rzeczy przynosi analiza ewolucji roli sądów w historii Europy.
Od czasów Europy feudalnej, sądy miały za zadanie rozwiązywanie konfliktów między warstwami społecznymi. Później niższe warstwy wywalczyły sobie najpierw prawo do politycznej reprezentacji, a następnie do politycznej partycypacji i tak doszliśmy do praw socjalnych. O co dalej można walczyć? O prawa mniejszości, bo sama demokracja tego nie zapewni i tu nowa rola sądów. Teraz sądy już nie rozwiązują konfliktów i nie łagodzą sporów ale je generują, tworzą problemy poprzez opowiedzenie się po którejś ze stron. Nie zdziwiłbym się, gdyby inni ludzie tak jak ta Włoszka uznali, że przy pomocy sądu można zarobić kilka tysięcy euro. To świetna metoda.
Dla mnie świetnym przykładem walki z sekularyzacją sfery publicznej jest niedawno zmarły Irving Kristol, który wspominał, że sam będąc Żydem, chodził do szkoły, w której publicznie modlili się katolicy. Dla niego była to najlepsza szkoła tolerancji: poprzez realne zetknięcie się z innością. Co zatem możemy zrobić po tym wyroku? Trzeba chyba będzie znowu wrócić do formuły wielkich ruchów społecznych, tak jak to miało miejsce w XIX wieku, kiedy sądy już nie wystarczyły.
Oprac. MT, JaLu
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




