Jarosław Kaczyński odniósł się w ten sposób do publikacji tabloidu, który napisał, że minister spraw zagranicznych wysłał funkcjonariuszy BOR po pizzę. "BOR-owcy gnali autem z oddalonej o 10 kilometrów pizzerii na złamanie karku, byle tylko dowieźć ciepły posiłek. Ministrze Sikorski, to już nie łaska samemu sobie przywieźć obiad?!" można było przeczytać w "Fakcie".
Głos w całej sprawie szybko zabrało ministerstwo. "Minister Sikorski intensywnie pracował w trakcie długiego weekendu nad dorocznym expose o polityce zagranicznej, które wygłosi 8 maja" - wyjaśnił rzecznik MSZ, Marcin Wojciechowski.
Tymczasem sprawa stała się obiektem drwin na Twitterze. "BOR - Biuro Obsługi Radosława" - drwiła Katarzyna Pawlak. "A to Radzio zamówił BOR-pizzę? Bo nie znam tej historii. Ciekawe, czy kasę funkcjonariuszom oddał. Jak go znam, pewnie nie" - wtórował jej Łukasz Warzecha.
Z kolei rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska wyjaśniła, po rozmowie z ministrem Sikorskim, że funkcjonariusze, którzy przyjechali z pizzą, kupili ją do siebie, i że dopiero rozpoczynali pracę. "Zawsze lepiej sprawdzić u źródeł, a dopiero potem zadawać pytania" - skwitowała.
Beb/Dziennik.pl/Twitter.com
