W dniu wczorajszym podczas spotkania w Kijowie prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że w Ukrainie potrzebna jest misja pokojowa - NATO lub "szerszego układu międzynarodowego". - Ta misja nie może być bezbronną misją. Musi ona dążyć do pomocy humanitarnej i pokojowej na Ukrainie. Europa i cały demokratyczny świat tego bardzo potrzebuje – powiedział.
– Chciałbym odwołać się do sumień przywódców europejskich, do zasad, które głoszą, bo na Ukrainie jest potrzebna pomoc. Sądzę, że jest potrzeba pokojowej misji NATO czy szerszego układu, która będzie działać na Ukrainie. Ta misja nie może być bezbronną misją. Musi ona dążyć do pomocy humanitarnej i pokojowej na Ukrainie. Europa i cały demokratyczny świat tego bardzo potrzebuje – mówił wczoraj wicepremier i prezes PiS po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz członkami jego rządu.
Taka propozycja nie spodobała się byłemu szefowi MSZ w rządzie Donalda Tuska Radosławowi Sikorskiemu. Stwierdził on, że według „jego pamięci” NATO nie organizowało żadnych myśli pokojowych. Dodał też, że nie rozumie słów Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ – w jego ocenie – propozycja prezesa PiS wiązałaby się w wkroczeniem wojsk NATO na terytorium Ukrainy, co oznaczałoby reakcję „na granicy awanturniczości”.
– Przypominam, podobnie było z wizytą prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Buńczuczne słowa, prawdziwe, ale buńczuczne na wiecu, po czym namawianie Saakaszwilego, żeby nie podpisał rozejmu wynegocjowanego przez Francję, co mogło zakończyć się utratą niepodległości przez Gruzję – powiedział Sikorski na atenie Polsat News.
Warto przypomnieć, że Sikorski w NATO widział nawet Rosję, podobnie zresztą jak w pewnym stanie uniesienia były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Misja pokojowa NATO na Ukrainie jednak wymyka się możliwościom percepcyjnym byłego dyplomaty w rządzie Donalda Tuska.
mp/polsat news/pap/fronda.pl
