Radosław Sikorski nawiązał w swoim wpisie do tekstu Łukasza Warzechy z serwisu internetowego „Rzeczpospolitej”. Publicysta „Faktu” zastanawiał się z nim nad treścią słów, jaki wpisano w imieniu polskiej prezydencji i całej Unii Europejskiej w księdze kondolencyjnej po śmierci Kim Dzong Illa. "Wiemy tylko tyle, że kondolencje wpisał, ale jakie? Czy aby wystarczająco czołobitne? Czy dość docenił wkład Kima w dzieło utrzymania światowego pokoju? Czy pochwalił stworzony przez niego system wychowywania obywateli, tak skuteczny, że po jego śmierci zalewali się autentycznymi łzami, bez potrzeby wyrywania im paznokci dla przypomnienia" - pisał Warzecha. Minister spraw zagranicznych postanowił odpowiedzieć publicyście na Twitterze. "Ambasady UE wyrażają swoje współczucie społeczeństwu KRLD w tym trudnym czasie". I dodał: "Czy nie uważacie Państwo, że @lkwarzecha powinien przeznaczyć honorarium za taki felieton na pomoc ofiarom północnokoreańskiego gułagu?" Łukasz Warzecha szybko odpowiedział Sikorskiemu: "Z przyjemnością, kiedy Pan Minister przekaże na ten cel swoje świąteczne bony". Publicysta nawiązywał do zamówienia przez MSZ bonów świątecznych dla pracowników ministerstwa. W sumie wydano na ten cel ponad milion złotych.
Z dawnej znajomości obu panów już nic nie zostało. W maju tego roku Łukasz Warzecha tak pisał w „Uważam Rze” o Sikorskim: "Gdyby poproszono mnie o wymienienie pięciu najciekawszych polskich polityków, pięciu najoryginalniejszych, pięciu najzdolniejszych i pięciu z największymi widokami na przyszłość, Radek Sikorski znalazłby się w każdym z tych zestawień. (…) Sikorski jest w polskiej polityce zjawiskiem wciąż unikatowym. Takich nowoczesnych konserwatystów bez kompleksów, niewyrzekających się zarazem sarmackiego dziedzictwa, mógłbym policzyć na palcach jednej ręki”. Tak pisałem we wstępie do wydanego w 2007 r. wywiadu rzeki z obecnym ministrem spraw zagranicznych, a wtedy kandydatem do Sejmu z listy PO. Dziś tych słów bym nie powtórzył. Zastąpiłbym je innymi. Na przykład takimi: gdyby poproszono mnie o wymienienie pięciu najagresywniejszych polskich polityków, pięciu najbardziej nadętych, pięciu najgorzej sprawujących powierzone im funkcje, wreszcie pięciu będących dla mnie największym zawodem, Radek Sikorski znalazłby się w każdym z tych zestawień. Przy czym w tym ostatnim byłby bezapelacyjnie na pierwszym miejscu”.
Ł.A/Twitter/ Uważam Rze

