"Mamy prawo czuć się zaniepokojeni. Czegoś takiego w Polsce do tej pory nie doświadczyliśmy" - powiedział prokurator generalny Andrzej Seremet o zmianach, które zaprowadza w Polsce Prawo i Sprawiedliwość.
I słusznie powiedział, bo czegoś takiego jeszcze nie było: Polska prowadzi politykę polską. Rzecz niebywała, w nadwiślańskim kraju przez ostatnie dziesięciolecia - nie do pomyślenia!
A jednak - więc budzi to sprzeciw. Także prokuratora Seremeta.
"Każda władza ma wizję państwa i może ją realizować, ale wszystko musi mieścić się w jakichś standardach. Powinna być debata publiczna, spokojne procedowanie, odpowiednie vacatio legis dla nowych ustaw, by państwo i obywatele mogli przygotować się do zmian" - mówił Seremet w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Prokurator generalny mówił ponadto o zmianach w sądach. "Wszyscy, którzy pracowali przed 1989 rokiem, wylatują. Nie jest to potrzebne, jesteśmy ćwierć wieku po 1989 roku. Na litość boską, dwie trzecie ludzi i w sądach, i w prokuraturze nie widziało komuny" - stwierdził. "A my wciąż mówimy, że brak procesu dekomunizacji to jest to, co przeszkadza w sprawnym funkcjonowaniu prokuratury czy sądów" - przekonywał.
Seremet odniósł się ponadto sprawy katastrofy smoleńskiej i zapowiedzi polityków PiS o ponownym zbadaniu tejże.
"W Smoleńsku nie było żadnego zamachu, były błędy załogi i rosyjskich kontrolerów. Takie, które nastąpiły w trudnych okolicznościach pogodowych. To doprowadziło do tragedii. Samolot zszedł poniżej dopuszczalnego poziomu zniżania przy braku widoczności, nieumiejętność pracy załogi na niektórych urządzeniach. Na to nałożył się brak doświadczenia załogi, co może się przenosić na ewentualna odpowiedzialność osób, które ją wyznaczyły. Do tego doszło mało stanowcze postępowanie kontrolerów, przede wszystkim związane z możliwością zamknięcia lotniska" - powiedział.
"Nie jest łatwo zanegować te ustalenia, są one oparte na rzetelnych materiałach, w większości ustaleniach biegłych" - dodał.
wbw/gw
