Jak poinformowało RMF24.pl, rosyjskie media z satysfakcją powołują się na słowa prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, który stwierdził, że przyczyną nieprawidłowej identyfikacji dwóch ciał ofiar była błędna identyfikacja przez członków rodzin.

Portal utro.ru podaje, że ciała ofiar zostały zamienione z winy krewnych, chociaż wcześniej polska prokuratura obarczała winą za to Rosjan. "Zdjęli winę z Rosji za zamieszanie z ciałami poległych Polaków" -  czytamy na popularnym rosyjskim portalu.

W podobnym tonie była utrzymana informacja, jaką podało państwowe radio Majak, według której, to krewni pomylili się podczas rozpoznania.

Co ciekawe, informację w podobnym tonie przygotowała RIA Novosti. Rosyjska agencja zaznaczyła, że przyczyny katastrofy wyjaśnił raport MAK, który za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznał decyzję pilotów o nieodejściu na zapasowe lotnisko.

 

W tym miejscu warto postawić fundamentalne pytanie: w czyim interesie działa polski prokurator generalny? Przecież nie stara się wesprzeć obywateli własnego państwa w ich dążeniach do poznania prawdy, a nawet obciąża ich winą za koszmarny (to chyba nalepsze słowo!) bałagan, dając - tym samym - Rosjanom mocny argument. Bo kto odmówi im racji, skoro sam szef polskiej Prokuratury Generalnej mówi, że odpowiedzialność leży po stronie rodzin ofiar?

 

AM/RMF FM/wPolityce.pl