Polscy prokuratorzy wrócili do badania hipotezy eksplozji na pokładzie Tu-154M. Według prokuratora generalnego wcześniejsza "opinia fizykochemiczna (…) dotyczyła przywiezionych przez nas rzeczy osobistych ofiar i przedmiotów, a nie wraku. Biegli chcieli więc przebadać szczątki samolotu. Mieliby je pominąć?".
Seremet przekonuje, że w Polsce dokonano "strasznych podziałów" i wskazuje, iż pojawiają się opinie według których: "ruscy zabili prezydenta"," coś ukrywają", a polscy śledczy "coś zatajają".
Prokurator generalny podkreśla, że rolą prokuratury jest skuteczne śledztwo, a nie polemika ze wszelkimi hipotezami, które podają media. - Nie sposób prowadzić śledztwa pod dyktando rozmaitych teorii, przypuszczeń, poglądów publikowanych w mediach – mówi.
Dodaje, że "chociaż na temat katastrofy smoleńskiej wypowiadają się osoby z tytułami naukowymi, to jednak ze specjalnościami tak różnymi jak np. technologia betonu".
– Nie znaleźliśmy dowodów na zamach – twierdzi Andrzej Seremet i zaznacza, że w jego ocenie, "dwie trzecie planowanych czynności (w śledztwie – przyp. red.) jest za nami".
AM/Gazeta Wyborcza/Onet.pl
