Prokurator generalny przekazał, że kilka postanowień prokuratury wojskowej z Poznania było bez podstaw prawnych - chodzi m.in. o próbę uzyskania treści smsów dziennikarzy. Wojskowy prokurator dziś się postrzelił. Seremet zaprzeczył, aby kierunek zmian strukturalnych w prokuraturze wojskowej miał "degradować" prokuratorów oraz by podejmowano je bez przemyślenia i nierzetelnie. To mówił na konferencji prasowej pułkownik Przybył. „Spotykamy się w szczególnych okolicznościach. Jestem głęboko wstrząśnięty i poruszony tymi wydarzeniami. Ostatnie informacje wskazują, że poprawa zdrowia pana prokuratora jest możliwa. Jestem przekonany, że powróci on do zdrowa i tego mu serdecznie życzę. Na miejscu są wykonywane czynności przez wojskową żandarmerię i prokuratorów. Zabezpieczane są ślady, broń która była w użyciu. W postępowaniu zostaną wyświetlone wszelkie niejasności” - zapewnił podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami Andrzej Seremet.


Według zapowiedzi medialnych na dzisiejszym spotkaniu prokuratora Seremeta z dziennikarzami miał on ogłosić swe decyzje w sprawie prokuratorów wojskowych z Poznania, którzy, jak pisały gazety, bez koniecznej decyzji sądu chcieli, aby teleoperatorzy ujawnili im esemesy m.in. dziennikarzy. Seremet miał zapoznać się z wynikami kontroli działań poznańskiej prokuratury wojskowej w śledztwie o przecieki. Według "Gazety Wyborczej", prokuratura ta sześć razy złamała prawo, żądając w 2010 roku, by operatorzy sieci komórkowych ujawnili jej treść esemesów dziennikarzy oraz prokuratorów prowadzących śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej. Operatorzy tych danych nie udostępnili, bo tajemnicę korespondencji można uchylić tylko za zgodą sądu, której w tej sprawie nie było.

 

Ł.A/TVN24/Onet.pl