- Badania nagrań z czarnej skrzynki samolotu prowadzone w Instytucie Ekspertyz Sądowych dotyczą również kwestii identyfikacji głosów wyodrębnionych w kabinie pilotów. (...) Prokuratorzy zbierają potrzebny materiał, by przesłać go do analizy. Próbki głosu do badań pobierają głównie od rodzin ofiar – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" prokurator generalny Andrzej Seremet. Przed zakończeniem badania nagrania i dokonania ekspertyzy nie chce jednak mówić, co zostało odczytane. Zapewnia, że jest za ujawnieniem całości odczytanych nagrań i będzie to rekomendował prokuratorom.
Prokuratora generalnego niepokoi brak dostępu do znacznej części materiałów zgromadzonych przez rosyjską prokuraturę. - Wydaje się, że niektóre z nich, np. protokoły z sekcji, powinny być nam sukcesywnie przekazywane, co strona rosyjska deklarowała. Nie znamy do końca przyczyn, dla których dotąd ich nie otrzymaliśmy. Wskazywano nam na pewne utrudnienia biurokratyczne, co do pewnego stopnia wydaje się usprawiedliwione. W Rosji sprawą katastrofy pod Smoleńskiem zajmuje się komitet badania wypadków lotniczych i prokuratura od niego otrzymuje część materiałów. Prokuratura generalna jest ostatnim ogniwem, z którego ten materiał jest wysyłany. Ale jeśli chodzi o protokoły sekcyjne, trudno znaleźć przyczynę opóźnień – tłumaczy Seremet i przekonuje, że zwraca się do prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej o przyspieszenie nadesłania materiałów. Mówi też o obietnicy Rosjan, że w sierpniu otrzymamy kolejną znaczącą partię materiałów.
Prokurator Seremet wyjaśnia, że sekcja zwłok prezydenta została przeprowadzona według prawa rosyjskiego przez trzech lekarzy anatomopatologów z udziałem polskiego prokuratora. Przekonuje, że kiedy polscy patolodzy przybyli do Moskwy, badania już zostały wykonane, a nie ma zasad, które by nakazywały wstrzymać sekcje do przybycia polskich specjalistów. Nie chce również przesądzać, czy ekshumacja ciała Przemysława Gosiewskiego jest potrzebna, ale zaznacza, że prokuratura dysponuje także próbkami DNA otrzymanymi z Moskwy, więc jest na nią przygotowana.
Jego zdaniem niejasności dotyczące wysokości, na jaką pozwolili załodze zniżyć lot kontrolerzy z wieży w Smoleńsku, będą mogły zostać wyjaśnione, bo w sierpniu prokuratura będzie już dysponowała zeznaniami kontrolerów, którzy sprowadzali samolot. - By wyjaśnić rozbieżności, polscy prokuratorzy zapewne będą chcieli ich wezwać i bezpośrednio przesłuchać – stwierdza. Wyjaśnia jednocześnie, że polscy prokuratorzy kierowali się stanem prawnym istniejącym w chwili katastrofy, a on nie zezwalał na wspólne śledztwo, natomiast powołanie wspólnego zespołu jego zdaniem wcale nie ułatwiłoby pracy.
Co ze sprzętem elektronicznym ofiar? - Badane były nie tylko telefony ofiar, ale też laptopy i kamery znalezione w rozbitym wraku samolotu. Także nokia – osobisty telefon pana prezydenta. Członkowie rodzin, którzy dzwonili do swoich bliskich, kiedy ci byli w samolocie, zostali przesłuchani. Z rozmów, jakie prowadzili, nie wynika, by pasażerowie zauważyli cokolwiek niepokojącego, co mogło sygnalizować katastrofę – mówi Seremet.
Odpowiada też na pytanie o przesłuchanie autora filmu, który ukazał się w Internecie. - Tamtejsi prokuratorzy przesłuchali już autora amatorskiego filmu z miejsca katastrofy, który po tragedii 10 kwietnia został zamieszczony w Internecie. Przypomnę, że personalia tej osoby wcześniej ustalili polscy prokuratorzy. Co wynika z zeznań autora filmu, jak powstał film, w jakich okolicznościach autor znalazł się na miejscu katastrofy? – te i inne szczegóły będą znane dopiero, kiedy otrzymamy z białoruskiej prokuratury dokumentację procesową. Uzyskaliśmy zapewnienie, że w najbliższym czasie dojdzie do jej przekazania – stwierdza prokurator.
MJ/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
