Jak informuje portal Niezalezna.pl i "Gazecie Polskiej Codziennnie", wydarzenia, które stały się przyczyną przeprowadzenia przez CBA operacji o kryptonimie „Alfa”, rozegrały się pod koniec 2008 r. "Wtedy z biznesmenem Józefem Matkowskim, wobec którego sąd orzekł na rzecz jego byłych wspólników zapłatę 17 mln zł, nawiązał kontakt mecenas B. z Wrocławia, formalnie pełnomocnik jego adwersarzy. W zamian za wysoką łapówkę mecenas miał doprowadzić do pozytywnego rozpatrzenia kasacji tego wyroku. Umożliwić miał to Bogusław Moraczewski (sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie) oraz Henryk Pietrzkowski (przewodniczący wydziału m.in. do spraw kasacji Izby Cywilnej Sądu Najwyższego)" - czytamy na "Niezależnej".
Jak relacjonuje prawicowy portal, w lipcu 2009 r. Moraczewski dostał wiadomość od Pietrzkowskiego: „Sędzia Jan. Prosiłem o życzliwość” – brzmiał SMS do Moraczewskiego. Sędzia Jan Górowski z Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, o którym mowa w SMS-ie, jest dobrym znajomym prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Wspólnie pracowali w latach 80. w Sądzie Rejonowym w Tarnowie, a następnie w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie.
"Gdy nadzorujący śledztwo w sprawie korupcji w SN prokurator Marek Wełna zadecydował o zatrzymaniu prawników, Seremet doprowadził do jego odwołania. Ostateczną konsekwencją działań Seremeta było umorzenie kilkanaście dni temu postępowania ws. operacji „Alfa”" - czytamy na portalu Niezalezna.pl
AM

