- Podejmujemy cywilizowany krok ludzi politycznie odpowiedzialnych, na podstawie konwencji politycznych, za zbrodnię wojenną, dokonaną w Srebrenicy – powiedział podczas debaty Branko Rużić z Socjalistycznej Partii Serbii. Za uchwałą głosowało 127 posłów – na sali znajdowało się wówczas 173 z 250 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego.
Ten krok to kompromis pomiędzy bardziej zdecydowanymi pomysłami serbskich liberałów, którzy chcieli uznania zbrodni za ludobójstwo a nacjonalistami, którzy uważają sądzenie zbrodniarzy wojennych przez Międzynarodowy Trybunał ds Zbrodni w b.Jugosławii w Hadze za nielegalne.
W 1995 roku bośniaccy Serbowie zajęli Srebrenicę, będącą wówczas muzułmańską enklawą ogłoszoną „strefą bezpieczeństwa”. Wymordowali wówczas 8 tysięcy cywilów - wszystkich mężczyzn i chłopców. Tragedia nie wydarzyłaby się, gdyby wcześniej z miasteczka nie wycofali się Holenderscy żołnierze ONZ.
Bezpośrednio odpowiedzialni za zbrodnie byli przywódcy bośniackich Serbów Radovan Karadzić oraz gen. Ratko Mladić. Serbia, rządzona przez Slobodana Miloszevicia, formalnie nie była zaangażowana w wojnę w Bośni i Hercegowinie, ale de facto wspierała bośniackich Serbów finansowo, logistycznie, politycznie oraz dostarczając rekrutów i broń.
Miloszević został w 2001 roku, po utracie władzy, aresztowany i postawiony przed trybunałem w Hadze. Zmarł w 2006 roku, nie dożywszy wyroku. Karadzić ukrywał się przez lata, został aresztowany w 2008 roku w Belgradzie i odstawiony do Hagi. Okazało się, że Karadzić ukrywał się pod zmienioną tożsamością, wcielił się w Dragana Dabicia, eksperta od tzw. medycyny alternatywnej, pisał popularne książki i miał wielu pacjentów. Ratko Mladić ukrywa się do dziś.
Przed wojna wszyscy byli prominentnymi członkami nomenklatury komunistycznej Jugosławii.
sks/Gazeta.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

