"Nie ustają zachwyty nad wypowiedzią abp. Michalika krytykującą polityków, którzy wykorzystują spiskowe teorie dotyczące katastrofy smoleńskiej. Przykłada posmoleńskim jeźdźcom, a zwłaszcza Macierewiczowi, bo to nic nie kosztuje, a stanowi ładny prezencik. Wbrew powszechnej opinii, tylko pozornie dla Tuska, a w rzeczywistości dla Kaczyńskiego" - pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.
Eurodeputowana przekonuje, że sytuacja przypomina jej stary, satyryczny rysunek, przedstawiający barany na widowni, zacierające ręce z uciechy, że na scenie lisy przyłożyły wilkom. "Fałszywe, szczwane lisy to Episkopat, a wilkami są PiSowscy aktywiści wciąż jadący na smoleńkich trumnach, ale coraz bardziej niczym jeździec bez głowy" - objaśnia działaczka SLD.
Według Senyszyn abp Michalik wcale nie odcina się od żądań dalszego "międlenia" przyczyn katastrofy smoleńskiej, a jedynie delikatnie sugeruje, że "dopóki nie przyniosą one efektów, nie wolno używać zbyt mocnych słów". "W tłumaczeniu z języka ewangelicznego na polski oznacza to, że trzeba domagać się nowych komisji, ale - czekając na wynik ich działań - podgrzewać atmosferę nieco delikatniej i rozciągać sprawę w czasie, żeby spokojnie dotrwała do kolejnych wyborów" - tłumaczy eurodeputowana.
"Nieprzypadkowo wypowiedź abp. Michalika pojawia się tak późno i akurat teraz. Jest doskonale zgrana z zamiarem PiS, czyli prezesa Kaczyńskiego, aby od jesieni przyhamować ze Smoleńskiem, bo stał się nieefektywny, a rozpocząć jazdę po polskiej gospodarce, powoli dopadanej przez kryzys, i po nieudolnych rządach kolesiowej koalicji PO-PSL" - czytamy na blogu. "Oczywiście prezencik od biskupów nie spada z nieba ani nie jest efektem objawienia, którego doznał abp Michalik. To wynik zimnej, cynicznej kalkulacji. Dopóki PO bije się z PiS, Kościół wygrywa. Trzeba zatem wspierać słabszego zawodnika, aby nie przestawał być groźny, ale nie zapominać też o silniejszym, bo - jako rządzący - dysponuje konfiturami, na które biskupi są zawsze łasi" - pisze działaczka SLD.
Czy to nie jest hate speech? A może określenie "mowa nienawiści" dotyczy tylko argumentów "ciemnogrodu"?
AM/Onet.pl

