Ten dzień Joanna Senyszyn chce określac mianem „wuniowstąpienia”. I jej zdaniem właśnie owo wuniowstąpienie przywróciło 1 majowi charaktem „internacjonalistyczny”. „Po 1989 r. nowi władcy Polski chcieli wymazać z kalendarza robotnicze święto 1 Maja. Nie udało się, ale na wiele lat ustały masowe pochody i manifestacje. Ponieważ od 1990 r. wolny od pracy jest także 3 maja, Polacy świętują najdłuższe weekendy nowoczesnej Europy. Raczej przy grillu niż w marszu o sprawiedliwszą przyszłość, choć tradycja powoli wraca. W warszawskim pochodzie idzie znowu kilkadziesiąt tysięcy manifestantów i to wcale nie na zasadzie Ochota już przeszła, Wola jeszcze kroczy. Kościół próbował zawłaszczyć 1 maja mianując go dniem Józefa Robotnika. Też bez skutku. Dopiero Wuniowstąpienie przywróciło internacjonalistyczny charakter pierwszomajowemu świętu” - oznajmia Senyszyn na swoim blogu. I kończy wnioskiem: „Niech się święci 1Maja!!!”.

Cóż... nie wiem, jak inni, ale ja nie mam ochoty świętować „świąt internacjonalistycznych”. Zbyt dobrze pamiętam, ile internacjonalizm komunistyczny pochłonął ofiar.

TPT/naTemat.pl