Protesty w stolicy Senegalu to efekt trwającego od miesiąca sporu o pomnik, którego wystawienie w Dakarze forsuje prezydent Wade. 50-metrowy monument ma przedstawiać kobietę, mężczyznę i dziecko jako symbol "afrykańskiego odrodzenia". Kontrowersje wybuchły gdy w grudniu pomnik, jako niezgodny islamem, który wyznaje większość Senegalczyków, skrytykowali imamowie.

Według nich, nie można postawić takiego pomnika, bo przedmiotem czci nie może być "wizerunek człowieka". Prezydent Wade, aby odeprzeć zarzuty, stwierdziła na początku tygodnia, że chrześcijanie też modlą się do "człowieka nazywanego Jezusem Chrystusem".

Senegalscy katolicy, choć stanowią w kraju mniejszość, szybko zareagowali na takie porównanie. - To skandaliczne i nieakceptowalne by bóstwo Jezusa było podważane i wyszydzane przez najwyższe władze w państwie – powiedział kardynał Theodore-Adrien Sarr, arcybiskup Dakaru.

Hierarcha oskarżył prezydenta o obrazę mniejszości chrześcijańskiej. - Jesteśmy wstrząśnięci i oburzeni porównaniem przez prezydenta pomnika z przedstawieniami [Jezusa'/>, które znajdują się w naszych kościołach - dodał kardynał podczas nabożeństwa w stołecznej katedrze.

Po nabożeństwie kilkuset młodych katolików zebrało się na demonstracji przed katedrą w Dakarze. Do akcji szybko wkroczyła policja by – jak tłumaczono - tłum nie przeszedł pod mieszczącą się niedaleko centrum siedzibę prezydenta.

Dziś agencja APS podała, że prezydent oficjalnie przeprosił chrześcijan za porównanie. - Jeśli uwaga prezydenta uraziła senegalskich chrześcijan składamy im przeprosiny jak również chrześcijańskiej wspólnocie międzynarodowej - powiedział Karim Wade, syn prezydenta, który jest jednocześnie jednym z ministrów senegalskiej republiki.

 

AJ/Onet.pl/Nytimes.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »