- Pamiętamy manifestację organizowaną przez te grupy w dniu 7 maja 2004 r., która to zakończyła się zamieszkami. Liderzy tych manifestacji przejawiali w przeszłości konfrontacyjną postawę w stosunku do Kościoła i praktykujących chrześcijan. W naszej ocenie to nie buduje dobrej atmosfery wokół kulturalnej stolicy Polski, jaką jest Kraków – piszą w liście senatorowie
Senatorowie mówią, że ich list nie jest przykładem homofobii, którą środowiska homoseksualne chętnie "straszą" swoich przeciwników. - To nie jest kwestia tzw. homofobii. My szanujemy prawa tych ludzi. Jeśli uznają taką, a nie inną moralność, niech sobie ją kultywują w swoim środowisku. Natomiast nie widzę powodów, by wychodzić z tym do ludzi, których wolność poprzez takie zachowanie jest zagrożona, a uczucia moralne deptane - mówi "Naszemu Dziennikowi" senator Piotr Andrzejewski.
Mimo apelów senatorów władze Krakowa nie odwołały parady. - Na tego typu marsze urząd nie wydaje pozwolenia, a jedynie przyjmuje zgłoszenie od organizatora. Możemy wydać zakaz, ale w ciągu trzech dni od złożenia takiego zgłoszenia – mówi Adam Młot, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. bezpieczeństwa imprez sportowych i masowych.
Pełnomocnik prezydenta Krakowa powoływał się też na konstytucję i mówił, że daje ona każdemu możliwość wyrażania swoich poglądów, dopóki przestrzega prawa. Skoro homoseksualizm w Polsce nie jest zakazany, to władze miasta nie miały podstawa do zakazania lub odwołania parady, twierdzi Adam Młot.
Protest senatorów został odrzucony, jednak krakowskiej paradzie homoseksualistów towarzyszyć będą jeszcze dwa marsze. Kontrmanifestację - czyli Marsz Tradycji i Kultury - zapowiada Młodzież Wszechpolska. Jego uczestnicy nie chcą dopuścić do wejścia Marszu Tolerancji na krakowski rynek. Będzie jeszcze trzecia manifestacja. Na forach internetowych skrzykują się uczestnicy Marszu Normalności. Organizuje go skrajnie prawicowe Narodowe Odrodzenie Polski.
MM/ND/IAR
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




