Parlamentarzysta podkreśla, że ostatnie wypowiedzi lidera Nowej Prawicy to kolejny "popis" Janusza Korwin-Mikkego. "Poprzednio w brutalny, nieprzyzwoity sposób zaatakował Annę Grodzką (...). Tym razem postanowił zabrać głos w sprawie Paraolimpiady. No i zabrał. (...) Absurdów, idiotyzmów i zwyczajnych nieprzyzwoitości jest tam cała masa, ale kwintesencją całego tego wywodu jest – moim zdaniem – fragment następujący: Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody. Można się tylko cieszyć, że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili - lub turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem Downa. A niby dlaczego nie?. Jak to skomentować? " - pisze Libicki.

 

Zdaniem senatora Platformy Obywatelskiej powodem takich wypowiedzi Korwin-Mikkego jest rozpaczliwa walka o "polityczne przeżycie". "Za metodę tej walki obrał więc najbardziej niegodziwą technikę – technikę Janusza Palikota, polegającą na szokowaniu, obrażaniu i poniżaniu, każdego, kto akurat stanie mu na drodze. W tym wypadku padło na paraolimpijczyków i szerzej – na osoby niepełnosprawne w ogóle. Dość to ohydne" - czytamy na jflibicki.salon24.pl. 

 

"Jest jednak i owego zachowania wytłumaczenie drugie, polegające na przypuszczeniu: czyżby sam JKM był dotknięty jakąś niepełnosprawnością, na przykład intelektualną? Może tak być, tyle tylko, że zwykle osoby nią dotknięte wykazują wiele wrażliwości i zwykłej empatii, a tego w zachowaniu Korwina nie dostrzegam ani grama. Jeśli jednak owo ostatnie tłumaczenie jest prawdziwie to szczerze radze ekscentrycznemu politykowi udanie się do specjalisty. Może akurat to da się leczyć?" - dodaje senator.

 

AM