"Wsparł czynnie marksistowską partyzantkę – wystąpił tam jako tłumacz dla wojskowych doradców sowieckich dla sztabowców, zataił przed opinią publiczną obecność wojsk kubańskich, ba, jakoby i strzelał. Nie tylko więc opisywał świat"   pisze na swoim blogu o pobycie w Angoli podczas wojny domowej senator Platformy Obywatelskiej, Władysław Sidorowicz. Skomentował biografię "Kapuściński - non fiction" autorstwa dziennikarza "Gazety Wyborczej" Artura Domosławskiego. Książka kostanie wydana na początku marca.

"Ponure jest post scriptum opisywanych przez Kapuścińskiego wydarzeń" - przypomina Sidorowicz nawiązując do najbardziej znanych książek Kapuścińskiego - o władcy Etiopii Hajle Selasje, o wojnie domowej w Angoli i szachu Iranu. "W Etiopii Cesarza zastąpił okrutny, ludobójczy reżim marksistowski, kierowany przez Mengistu. W Angoli rzeź trwała dalsze 20 lat, nadal daleko do pokoju. W Iranie następcy Rezy Pahlawi stanowią jedno z większych zagrożeń dla bezpieczeństwa świata".

"Domosławski pisze, że po 90 roku Kapuściński żył w lęku; bał się rozliczenia. Brak Komisji Prawdy i Pojednania  i w sytuacji autora "Hebanu" jest jednym z cięższych, już nieodwracalnych, zaniedbań procesu transformacji" – dodaje polityk. W ten sposób komentuje nieznane dotąd szerzej informacje z życia Kapuścińskiego ujawnione w książce Artura Domosławskiego.

Afera wokół biografii wybuchła po tym, jak wdowa po pisarzu domagała się od sądu zakazu publikacji książki. Domosławski umieścił w niej m.in. informacje o tym, że Ryszard Kapuściński był zarejestrowany jako współpracownik wywiadu PRL, oraz że dopiero po wprowadzenie stanu wojennego przeszedł na stronę demokratycznej opozycji, wcześniej był blisko elit władzy PRL. Ponadto w części książek-reportaży, pojawiały się elementy, które nie miały związku z rzeczywistością. Są też niekorzystne informacje na temat życia prywatnego Kapuścińskiego.

Domosławski tłumaczy się, że nie chciał niszczyć Kapuścińskiego, lecz pokazać tę postać w całej jego złożoności i zrozumieć jego motywy. Zapewnia, że (za życia jego przyjaciel) Kapuściński wciąż pozostaje dla niego autorytetem. Nie wszyscy miłośnicy i przyjaciele Kapuścińskiego "kupują" te tłumaczenia. Publicysta Stefan Bratkowski zarzucił Domosławskiemu niskie pobudki i powiedział, że takie książki piszą "hieny".

Komisja Prawdy i Pojednania, o której pisał Sidorowicz, działała w RPA po zakończeniu okresu apartheidu. Ludzie, którzy popełnili zbrodnie polityczne w tym czasie, mieli możliwość uwolnienia od odpowiedzialności karnej pod warunkiem, że przed komisją zeznali cała prawdę na temat swoich czynów.

Władysław Sidorowicz był w marcu 1969 organizatorem protestów studenckich we Wrocławiu. Za karę był więziony, został też objęty dwuletnim zakazem studiów. W I połowie lat 70. skończył studia i pracował we wrocławskiej Akademii Medycznej. Jednak w 1975 roku z powodów politycznych został zwolniony z pracy w tej placówce. Potem pracował jako psychiatra, a w 1980 roku aktywnie włączył się do działalności w "Solidarności". W stanie wojennym był internowany, ale po wyjściu nie zaprzestał aktywności w opozycji. Był aktywnym członkiem zarówno "Solidarności", jak i "Solidarności Walczącej". W III RP, oprócz praktyki lekarskiej, był m.in. ministrem zdrowia i opieki społecznej w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, działaczem "Solidarności" służby zdrowia i urzędnikiem wrocławskiego samorządu.

 

sks/Sidorowicz.blog.onet.pl/RMF24.pl

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »