Od jedenastu lat ciągnie się sprawa, jaką francuskiemu Kościołowi Scjentologicznemu wytoczyła kobieta, która dała się oszukać naciągaczom. Zaczęło się od zrobienia testu osobowości, skończyło na wydaniu ponad 20 tysięcy euro na książki, serie oczyszczających witamin i sesje w saunie. Wśród gadżetów, jakie scjentologom udało się sprzedać Francuzce był nawet "E-metr" - urządzenie służące do mierzenia postępu duchowego.
Kobieta nie jest jedyną osobą, która oskarża sektę o oszustwa i niecne praktyki. Scjentolodzy nie tylko przekonują swoich wyznawców do zakupu drogich gadżetów, ale także stosują wobec nich nacisk, m.in. nawiedzając w środku nocy i przekonując do kolejnych wydatków na sektę.
Konsekwencją drugiego już procesu przeciwko Kościołowi Scjentologicznemu we Francji może być zakaz funkcjonowania organizacji w tym kraju.
sks/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

