To, jak będą wyglądały programy edukacji seksualnej w USA teoretycznie nie zależy od prezydenta. Niestety, tylko teoretycznie. Praktycznie to on decyduje na co znajdą się pieniądze w budżecie. Na programy propagujące seksualną abstynencję tym razem takie pieniądze mogą się nie znaleźć.
138 mln dolarów, pierwotnie przeznaczonych w tegorocznym budżecie na promocję wstrzemięźliwości, zostanie przekazane na nowe programy "zapobiegania ciąży". Co kryje się pod tym pojęciem nie trudno odgadnąć: instruowanie młodzieży jak używać prezerwatyw i jak pozbyć się "konsekwencji sobotniej randki".
O poprawce do budżetu, zaproponowanej przez administrację Obamy, informuje portal Catholicnews.com. Zaproponowano, by 38 mln dolarów, przyznawanych z budżetu konkretnym stanom, oraz 100 mln środków federalnych, bezpośrednio kierowanych na realizację programów abstynenckich, przekierować do departamentu zdrowia. Ten miałby sam realizował odpowiednią politykę "zapobiegania ciąży" wśród nastolatek.
Konsekwencje są oczywiste. – Niestety, prezydencka poprawka całkowicie pozbawi dotacji budżetowych programy edukacji abstynenckiej, realizowane praktycznie w całym kraju – mówi David Christensen z Family Research Council. Kto na poprawce zyska? Zdaniem Roberta Rectora z konserwatywnej fundacji The Heritage Foundation, prezydent swoją decyzją spełnia oczekiwania organizacji proaborcyjnych, które o to zabiegały, w tym m.in. Planned Parenthood.
– Ta organizacja i jej ideowi sojusznicy od samego początku tworzenia federalnych programów abstynenckiej edukacji seksualnej sprzeciwiali się im. Nie z powodu kwestii związanych z ich skutecznością, ale ze względów ideologicznych – uważa Rector. Zaznacza on, że badania wykazują skuteczność edukacji abstynenckiej. Powstrzymuje ona młodych przed zbyt wczesnym rozpoczynaniem aktywności seksualnej i zachęca do pracy nad sobą. Uczy, że przypadkowe kontakty seksualne są z wielu powodów krzywdzące i niebezpieczne, oraz że seks nie jest tylko fizyczną namiętnością.
Programy abstynenckiej edukacji seksualnej popierane są niemal przez wszystkich rodziców w kraju, ale kogo to obchodzi? Na pewno nie prezydenta Obamę. Departament zdrowia będzie realizował swoje własne programy. Nawet jeśli będą one zachęcały do rozwiązłości, nie wzbudzą wielu protestów, bo przecież będą prezentowały odpowiednio wiele metod "zapobiegawczych".
Poprawka prezydencka wywołała oburzenie konserwatystów w kongresie. Zwłaszcza, że prezydent namawia również do bezpośredniego finansowania ze środków budżetowych aborcji na życzenie w stanie Waszyngton. Obama chce zniesienia zakazu finansowania aborcyjnych aktywistów z organizacji Legal Services Corporation, która - zwłaszcza w latach 80. - mocno walczyła o zalegalizowanie aborcji na życzenie. Prezydent chce przekazać jej 40 milionów dolarów na finansowanie kampanii promującej tzw. prawa aborcyjne w całym kraju.
AJ/Piotrskarga.pl/Catholicnews.com/USAToday.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

