W niedzielę 5 kwietnia Turcja zgodziła się odstąpić od weta w sprawie kandydatury premiera Danii na szefa NATO. Z kolei od Andersa Fogh Rasmussena oczekiwano, że na konferencji w Istambule poświęconej "Sojuszowi Cywilizacji", przeprosi muzułmanów za karykatury Mahometa.

 

Jak się okazuje, sekretarzem NATO nie mógłby zostać polityk, który nie wykona wyraźnego ukłonu w kierunku muzułmanów w Europie i poza nią. Wcześniej premier Danii, w wywiadzie dla duńskiej agencji informacyjnej Ritzau, dementował szeroko rozpowszechnione w tureckiej prasie oczekiwania co do jego przeprosin. - Słuchajcie. W Danii nie przepraszamy za to, że mamy wolność słowa - miał powiedzieć Rasmussen. - Wiecie, że duński premier nie może przepraszać w imieniu gazety.

W trakcie kiedy rozstrzygała się sprawa kandydatury Rasmussena na sekretarza NATO, duński polityk wyraźnie zmienił ton swojej wypowiedzi. - Sam nigdy bym nie przedstawiłbym żadnej religijnej postaci, włączając proroka Mahometa, w sposób, który raniłby uczucia innych ludzi - powiedział na panelu Rasmussen. - Byłem głęboko przejęty tym, że karykatury były postrzegane, przez wielu muzułmanów jako próba ze strony Danii by splamić, obrazić czy zachować się bez szacunku w stosunku do islamu lub proroka Mahometa. Byłem jak najdalej od takich myśli - dodał.

Rasmussen obiecał także, że w trakcie swojego urzędowania jako szef NATO „zwróci uwagę na religijną i kulturową wrażliwość różnych społeczności, które zamieszkują nasz coraz bardziej pluralistyczny i zglobalizowany świat." Aż strach zapytać, czy Arabowie nie mieliby za co przeprosić Europy.

 

JaLu/Euroislam

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »