- To, że polskiego papieża zastąpił mężczyzna z Niemiec było sensacją – wspomina abp Gänswein. – Ale istniały dobre powody, które przemawiały za kard. Ratzingerem. Nikt nie znał urzędu tak dobrze jak on. Żaden teolog światowej rangi nie zabierał się tak często i tak intensywnie za duże tematy. On był człowiekiem, który decydująco współkształtował pontyfikat Karola Wojtyły. I w tajemniczy sposób wypełniała się także jego wizja – tłumaczy sekretarz.
- Przez całe życie, jak Kardynał miał w zwyczaju opisywać swoją sytuację życiową, odczuwał on ją jako „stanie na progu drzwi Wielkanocy, lecz jeszcze bez przekraczania go”. Kiedy z konklawe wyszedł Benedykt XVI, pierwszy Najwyższy Kapłan trzeciego tysiąclecia, próg został przekroczony – opowiada abp Gänswein. – Odwieczni wrogowie nie mogli w żaden sposób zaszkodzić wytrwałemu przewodnikowi Kościoła. Benedykt przekonywał innych poprzez pokorę, klarowność i miłość – dodaje.
Co do tożsamości narodowej papieża, abp Gänswein przywołuje wypowiedź Benedykta XVI z 22 września 2011 w trakcie lotu z Rzymu do Berlina, na początku pielgrzymki do Niemiec. Jeden z dziennikarzy zapytał Ojca Świętego, na ile czuje się Niemcem. Papież odparł: „Hölderlin powiedział, że „urodzenie liczy się bardziej niż cokolwiek innego”, i ja naturalnie też to odczuwam. Urodziłem się w Niemczech i korzeni nie można ani nie trzeba odcinać. Otrzymałem wykształcenie w Niemczech, moim językiem jest niemiecki, a język to sposób, w jaki żyje i działa duch. Całą swoją formację kulturalną zdobyłem właśnie tam! Kiedy zajmuję się teologią, punktem wyjścia jest dla mnie wewnętrzna struktura, którą sobie przyswoiłem na niemieckich uniwersytetach, i niestety muszę przyznać, że wciąż czytam więcej książek po niemiecku niż w innych językach, toteż w kulturowym aspekcie mojego życia to, że jestem Niemcem, ma duże znaczenie. Przynależności do historii, z jej wzlotami i upadkami, nie można i nie powinno się przekreślać. W przypadku chrześcijanina dochodzi do tego jednak jeszcze coś innego. Przez chrzest rodzi się on na nowo, rodzi się w nowym ludzie, który pochodzi z wszystkich ludów, który obejmuje wszystkie ludy i kultury, i w którym od tej pory jest on naprawdę w domu, nie tracąc swoich naturalnych korzeni. Kiedy człowiek bierze na siebie wielką odpowiedzialność – ja wziąłem na siebie największą odpowiedzialność – za ten nowy lud, oczywiście coraz bardziej z nim się utożsamia. Z korzenia wyrasta drzewo, które rozrasta się na różne sposoby, a fakt, że domem jest ta wielka wspólnota ludu z wszystkich ludów, jaką jest Kościół katolicki, nabiera coraz większego i głębszego znaczenia i kształtuje całą egzystencję, nie przekreślając tego, co było wcześniej. Powiedziałbym zatem, że pochodzenie i aspekt kulturowy nie ulegają zmianie, podobnie pozostaje oczywiście również szczególna miłość i szczególna odpowiedzialność, ale wszystko to jest włączone w przynależność wyższego rzędu, i w niej rozszerzone, w civitas Dei, jak rzekłby św. Augustyn, w lud ze wszystkich ludów, w którym wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami.”
Sekretarz papieski przypomina też okres wyjątkowo nieprzychylnej atmosfery dla Josepha Ratzingera. – Nie minęło wiele czasu odkąd studenci teologii katolickiej byli wyśmiewani przez profesorów za cytowanie tekstów Ratzingera – przypomina. – Jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary z racji piastowanego urzędu uchodził za policjanta papieża. W rzeczy samej Kardynał był solą w oku postmodernistycznego świata, w którym pytanie o prawdę uchodzi za bezsensowne, a także społeczeństwa dobrobytu i chciwości, które zdaje się coraz bardziej oddalać od Boga. – dodaje hierarcha.
Dalej abp Gänswein zastanawia się, skąd zmiana w postawie wielu środowisk wobec Josepha Ratzingera po wyborze na papieża. – Jak to możliwe, że w ciągu dwudziestu czterech godzin po wyborze otrzymał on zupełnie nowy wizerunek? Czy razem z szatami zmienił również swój charakter i naturę? Czy może jednak mamy fałszywe wyobrażenie o tym Bożym uczonym, który pozostaje niezachwiany i skromny zarazem? – pyta retorycznie sekretarz. – Nadszedł czas, żeby wykreowany przez pewne media wizerunek dawnego kardynała został poddany gruntownej rewizji. Nie tylko po to, by wreszcie sprawiedliwie ocenić wielką osobowość, lecz przede wszystkim po to, by bez uprzedzeń posłuchać, co człowiek na tronie Piotrowym ma do powiedzenia - zaznaczył hierarcha.
Jr3/kath
