- Śmierć Marka Rosiaka była dla mnie szokiem, stratą kolegi. Później przyszła refleksja, że ktoś wykonał to, do czego namawiały go – jak mówił zabójca – autorytety z Platformy. Myśleliśmy nadzieję, że po tak tragicznym wydarzeniu będzie już spokojnie i nie będziemy się spotykać z takimi atakami i agresywnym językiem. Niestety, to się nie zmieniło, a po wyborach jeszcze pogorszyło, to widać na przykładzie agresji grupy pana Palikota.
Jesteśmy w kontakcie z rodziną Marka, pamiętamy oczywiście o Pawle drugim rannym koledze. W rocznicę śmierci odsłonięto tablicę poświęconą temu tragicznemu wydarzeniu biurze poselskim. Obecnie mieści się tam siedziba PiS i biuro europosła Janusza Wojciechowskiego.
Mieliśmy z Markiem wspólne zainteresowania, lubiliśmy kupować starocie na pchlich targach. Jego interesowały stare mundury wojskowe i militaria. Wspólnym tematem były też góry, po które lubiliśmy. Był bezpośredni w kontakcie, lubił spotykać się i rozmawiać z ludźmi – dodaje Wituliński.
Not. Jarosław Wróblewski

