- Demokracji nie da się budować za „Bóg zapłać” - pisze w „Polsce. The Times” Agaton Koziński.
No tak, Stany Zjednoczone nie mają ani jednej partii politycznej. Politycy działają za swoje zaskórniaki, ewentualnie sprzedają swoje dusze przemysłowym lobbystom. Nie to co w Polsce, kraju polityków niezależnych od jakichkolwiek wpływów.
Demokracja w Polsce, z różnych przyczyn, różni się od swej odpowiedniczki choćby właśnie w USA, gdzie partie polityczne są reprezentantem koalicji nurtów ideowych i grup interesów. Tam politycy muszą ubiegać się o poparcie różnorakich ruchów, w naszym kraju to obywatele – ci, którym się chce, oczywiście – ścierają buty w wędrówce po wsparcie dla swych projektów. Od dwudziestu lat klasa polityczna zaskorupia się i wyobcowuje od społeczeństwa. W polityce pierwsze skrzypce grają wciąż ci sami grajkowie, od czasu do czasu dopuszczając do swego grona nowych „muzyków”, którzy, by przetrwać, muszą odtwarzać utwory napisane przez starych wyjadaczy. Na zewnątrz niesamowicie skłócona, nasza „elita” wręcz jednogłośnie sprzeciwia się odebraniu sobie przywilejów, wynikających z ordynacji wyborczej.
Dotacje dla partii politycznych dodatkowo pogłębiają tę sytuację. Przekazywanie pieniędzy ugrupowaniom parlamentarnym czyni je uprzywilejowanymi oligopolistami na politycznym rynku. W dodatku wydającymi je na bezproduktywny z punktu widzenia państwa PR. Gdy Sławomir Nowak, polityk Platformy Obywatelskiej, która działania wizerunkowe uczyniła najważniejszym narzędziem swej polityki, mówi o tym, że partie powinny tworzyć swoje think tanki i pieniądze z dotacji właśnie na nie przekazywać, to śmiech pusty mnie ogarnia.
Abstrahując od moralności przekazywania pod przymusem pieniędzy podatników partiom politycznym, to utrzymywanie dotacji dla partii politycznych, przy jednoczesnym restrykcyjnym podejściu do zbierania funduszy na działalność z innych źródeł, jedynie konserwuje rządy polskiej kasty polityków, która nie musi obawiać się konkurencji pozaparlamentarnej. Dlatego pomysł Krystyny Skowrońskiej o likwidacji dotacji dla partii uważam za słuszny i warty realizacji. Demokracji na pewno się w ten sposób nie zniszczy, a być może rozbije polityczny kartel w naszym kraju.
Stefan Sękowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

