Dziennikarzowi konkurencyjnego tygodnika dość trudno komentować sytuację, w której konkurencja dostaje po łapach. Być może „Newsweek” nie odczuł tego jakoś mocno pod względem finansowym, ale nieco zawężona została grupa czytelników, do której będzie docierać pismo, dlatego myślę, że warto wypowiedzieć się w tej sprawie.
Na prośbę grupy uczniów, XXI Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Kostki w Lublinie, popularnie nazywane „Biskupiakiem”, zrezygnowało z prenumeraty tygodników „Newsweek” i „Przekrój”. Uczniowie uznali, że oba pisma, głównie przez swoje ostatnie okładki, ale także zawartość merytoryczną, szkalują wiarę katolicką.
We wstępniaku do najnowszego numeru „Newsweeka”, redaktor naczelny Wojciech Maziarski postanowił odnieść się do protestu lubelskich licealistów. Oczywiście, ma do tego prawo, bo sprawa dotyczy jego gazety, ale uważam, że w swojej argumentacji błądzi.
Maziarski stwierdził, że dyrekcja szkoły wprowadziła cenzurę, ale przecież „Biskupiak” nie zabrania swoim uczniom kupowania „Newsweeka” i „Przekroju” w ogóle, tylko nie chce za szkolne pieniądze dostarczać gazet do biblioteki. Trudno się dziwić postawie części uczniów i dyrekcji katolickiej (sic!) szkoły, która nie chce płacić za pisma obrażające najważniejsze dla nich wartości. To chyba nie wymaga specjalnego komentarza.
Od dłuższego już czasu nie tylko okładki, ale zawartość mainstreamowych tygodników, o których mowa, atakując wartości związane z chrześcijaństwem, przekraczają kolejne granice. Ktoś wreszcie musi powiedzieć temu zjawisku „stop” i uczniowie „Biskupiaka” to zrobili. Dobrze się stało, że licealiści dali taki wyraźny znak swojego sprzeciwu. Podobnie powinny postąpić nie tylko inne szkoły katolickie, ale katolicy w ogóle. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?
W komentarzu Maziarskiego pojawia się jeszcze drugi zarzut, że szkoła zawieszając prenumeratę, uniemożliwia swoim uczniom prowadzenie dyskusji na trudne tematy. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Wprawdzie, po proteście bardzo spolaryzowały się poglądy społeczności uczniowskiej, ale prawdziwa dyskusja ma szanse toczyć się tylko tam, gdzie wartości obu stron są przez nie traktowane serio.
Bohaterowie powieści „Kula i Krzyż” Gilbert Keith Chesterton, zagorzały ateista i ortodoksyjny katolik, chcą pojedynkować się na śmierć i życie, ponieważ ten pierwszy nazwał Matkę Bożą inkulturacją mezopotamskiej bogini. Przez całą fabułę wszyscy próbują im ten pojedynek wyperswadować, ale ich spór jest dla nich tak ważny, że muszą go rozstrzygnąć. Co to pokazuje? Mianowicie to, że ludzie, którzy traktują na serio swoje przekonania, muszą być w swoich działaniach konsekwentni. Uczniowie „Biskupiaka” pokazali, że podchodzą na serio do swojej wiary, część z nich nie chce prenumerować „Newsweeka”, inni nie mają nic przeciwko. Nie chodzi o to, żeby oceniać ich postawy. Prawdziwym problemem byłaby sytuacja, gdyby licealiści z „Biskupiaka” w ogóle nie przejęli się sprawą tygodników.
Może sytuacja z Lublina da trochę do myślenia redaktorowi Maziarskiemu. Do tej pory pewnie myślał, że „Newsweek” może co tydzień wypuszczać coraz to bardziej obrażające katolików okładki bez żadnych konsekwencji. Niech redaktor Maziarski spróbuje sobie wyobrazić sytuację, w której nie tylko inne szkoły katolickie, ale w ogóle całe grupy katolików przestają kupować jego tygodnik. Myślę, że gdyby tak mocno dostał po kieszeni, zastanowiłby się trzy razy, zanim następnym razem pozwoli na skandaliczną okładkę. „Biskupiak” dał dobry przykład do naśladowania.
Not. Marta Brzezińska

