W odbywającym się dziś w PKiN w Warszawie, nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich ma wziąć udział ponad tysiąc przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie zabraknie tam najwyższych przedstawicieli sądownictwa, w tym prof. Andrzejem Rzeplińskim- prezesa Trybunały Konstytucyjnego, czy I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.
Na kongresie pojawili się przedstawiciele partii opozycyjnych, Ryszarda Petru z Nowoczesnej, czy Sławomira Neumana z PO. Płomienne przemówienie o niezależności i niezawisłości sędziów wygłosiła, a jakże, posłanka i wicemarszałek Sejmu z ramienia partii Nowoczesna, Barbara Dolniak.
„Nie ma sędziów naszych i waszych. Sędziowie są niezależni. To jest główny atut dla nas obywateli. Bo to sądu idziemy po to, by rozstrzygnąć spor. Sądy są niezależne. Podważania instytucji wymiaru sprawiedliwości to podważanie fundamentów państwa prawa”
- stwierdziła stanowczo posłanka Dolniak.
Pani wicemarszałek nie dodała jednak, że znaczna część funkcjonujących chociażby w Trybunale Konstytucyjnym czy Sądzie Najwyższym sędziów, to albo byli politycy i członkowie partii politycznych, jak prezes Rzepliński (członek PZPR i kandydat PO do sejmu) albo nominowani przez partie polityczne na zajmowane obecnie stanowiska.
„Prawo musi być rzetelne i mądre. Nie może pozwalać na jego wykorzystywanie do niewłaściwych działań i zachowań. Nie możemy tworzyć prawa doraźnego, tylko po to, by go uchwalić”
- podkreśliła pani wicemarszałek.
Takie deklaracje są ważne i potrzebne. Szkoda tylko, że wygłaszane przez polityków a nie samych sędziów. Szkoda też, że nie są one wprowadzane w życie przez tych sędziów. Warto przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny nadal nie rozpatrzył około 170 wniosków, a średni czas merytorycznego rozpoznania sprawy to 21 miesięcy. Część sędziów TK znajduje motywację aby przerwać swoje zagraniczne urlopy, żeby na bieżąco prowadzić otwartą wojnę z demokratycznie wybranym parlamentem i prezydentem, samych siebie stawiając często ponad prawem.
LDD, Źródło 300polityka.pl
