Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich z pewnością zapisze się w annałach historii sądownictwa w niezbyt chlubnym rozdziale. Wczorajszy warszawski Kongres obfitował w wiele wystąpień, które z powagą stanu sędziowskiego miały niewiele wspólnego. Ośmieszanie osób , wypowiedzi o specjanej kaście ludzi czy też pełne patosu, ,,tryumfalne'' wzniesienie rąk przez prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego, to tylko kilka smaczków z tego wydarzenia.
Nie pozostał niezauważony również kot prezesa PiS.
Rzec by można, że było to zebranie polityczne a nie poważny kongres, bo swoje przemówienie wygłosił nawet szef Nowoczesnej, Ryszard Petru.
Jak informowała prof. Krystyna Pawłowicz ,,Niemal wszystkie wystąpienia były skierowane przeciwko rządowi, Sejmowi i prezydentowi Andrzejowi Dudzie i osobiście przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu (..) Sędziowie wzajemnie zagrzewali się do trwania w antypaństwowym oporze i „walce o państwo prawa”, „w walce o Trybunał Konstytucyjny”.
Pojawiły się też „zarzuty pod adresem sędziów, którzy zdecydowali się na pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości; zarzuty i swojego rodzaju groźby”- jak informują ,,Wiadomości'' TVP .
,,Sędzia w ministerstwie już dawno przestał reprezentować władzę sądowniczą. Stał się urzędnikiem – posłusznym, ślepym wykonawcą. (…) Zapominają o tym, że sędzią się jest, a urzędnikiem bywa'' - to słowa sędziego Igora Tulei.
Wypowiedź pani sędzi NSA Ireny Kamińskiej nie pozostawia wątpliwości, jak wysoko sędziowie oceniają siebie samych:
,,(…) całe życie broniłam sędziów, uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi. I myślę, proszę państwa, że damy radę''
- stwierdziła sędzia Kamińska.
Szczere zdumienie wzbudziło szeroko komentowane w mediach wystąpienie jednego z sędziów pod adresem Jarosława Kaczyńskiego na tym - podobno apolitycznym - kongresie.
,,Załóżmy, że jutro Jarosław Kaczyński (…) pojedzie na Nowogrodzką, zabierze kota, bo jest niedziela. Asystent przyniesie mu kawę, weekendową prasę i wydrukowaną naszą uchwałę z dzisiejszego dnia'' - mówił sędzia na Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich.
Ciąg dalszy tej wypowiedzi stawia pod znakiem zapytania jakość mentalnych dylematów sędziego, który jest - być może - ogarnięty jakąś obsesją na temat życia szefa PiS, bo snuł z mównicy takie oto gawędy:
,,Sądzę, że prezes Kaczyński zrobi tak, że odsunie kawę, odsunie prasę i zerknie na naszą uchwałę. (…) W moim przekonaniu osobistym, zagnie lewy róg od tej kartki, prawy, złamie na pół, odegnie oba rogi, robiąc z tej kartki naszej uchwały, tak ważnej teraz dla nas, jaskółkę tak zwaną, rzuci obok swojego kota i powie: „Fiona, łap ptaszka”. A Fiona nawet głową nie ruszy. Dlaczego tak się wydarzy? W moim przekonaniu, ani jednego, ani drugiego w ogóle nie interesuje to, co my dzisiaj tu powiemy, ani uchwalimy'' .
Sędzia ów, który starał się wymyślić scenariusz na to, co też prezes PiS może zrobić z uchwałą kongresu, zasługuje jednak na docenienie, bo brak nam obecnie poetów i prozaików dla najmłodszych obywateli, a jako bajkopisarz pan sędzia mógłby z pewnością zajść wysoko.
Na koniec Kongres odegrano uroczysty hymn...Unii Eurpejskiej.
LDD/ Żródło: niezalezna.pl
