Stosowanie tortur, wyłudzanie pieniędzy i zmuszanie swoich pracownic do aborcji – to tylko niektóre zarzuty, jakie ciążą teraz na australijskich scjentologach. Po tym, jak niezależny senator Nick Xenophon przedstawił w tamtejszym parlamencie listy od siedmiu byłych wyznawców sekty, sprawą oprócz policji, może zająć się nawet senat – pisze "Dziennik".
- Niepokoi mnie ta organizacja i niszczący wpływ, jaki wywiera na swoich członków - powiedział Xenophon podczas wystąpienia przed australijskim senatem w Canberze, gdzie prosił o natychmiastowe dochodzenia w tej sprawie.
W środę policja kryminalna stanu Nowa Południowa Walia potwierdziła, że senator Xenophon przekazał jej listy od byłych scjentologów, z których wynika, że organizacja stosowała przemoc fizyczną, zastraszanie i szantażowała swoich członków.
W sprawę zaangażowała się też policja federalna. Premier Australii Kevin Rudd mówił, że scjentologia wzbudza niepokój Australijczyków. - Podzielam ich zaniepokojenie – dodał. - Zamierzamy zbadać tę sprawę, a następnie, jeśli zajdzie taka konieczność, podejmiemy stosowne działania parlamentarne - zapowiedział premier.
Autor jednego z listów Aaron Saxton, który w latach 1989-1996 był członkiem tej sekty w Australii i Stanach Zjednoczonych, zeznał, że brał czynny udział w izolowaniu i torturowaniu współwyznawców. W innych listach opisano procedury wymuszania dużych sum pieniężnych na rzecz organizacji, co niejednokrotnie oznaczało dla ograbionych wyznawców życie w nędzy. 46-letni rolnik Kevin Mackey napisał, że kościół domagał się od swoich członków wysokich darowizn za "przestępstwa", takie jak picie alkoholu czy oglądanie pornografii.
Była szefowa scjentologów z Sydney Carmel Underwood napisała, że wysoko postawieni członkowie organizacji zatuszowali skandal związany z molestowaniem dziecka i zmuszali pracownice do usuwania ciąży, tak by mogły wykonywać służbowe obowiązki. - Wielu członków nadal cierpi i jest wykorzystywanych finansowo, fizycznie i psychicznie - dodała w swoim liście.
Władze scjentologiczne odrzuciły oskarżenia, uznając je za "oburzające nadużycie przywilejów parlamentarnych". Zapowiedziały "ścisłą współpracę z policją".
AJ/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

