Schymalla zarzuca władzom telewizji „najazd politycznego pionu jednego z resortów (wraz z żonami) który statutowo nie zajmuje się praktyką komercyjnej działalności spółki medialnej". „Niedopuszczalną praktyką tego zespołu jest narzucanie dyrektorom anten - bez ich wiedzy i zgody - zastępców i podwładnych, za których pracę i kompetencje dyrektorzy ponoszą merytoryczną odpowiedzialność"- pisze Schymalla.


„Nawiązuje tym samym, do grona osób, które trafiły do pracy w TVP prosto z Ministerstwa Kultury. Obok samego prezesa Juliusza Brauna (który pracował w ministerstwie jako doradca generalny) są to: szef biura koordynacji programowej Jacek Weksler (były podsekretarz stanu w resorcie), szefowa biura zarządu w TVP Elżbieta Ponikło (w ministerstwie była wicedyrektorem biura administracyjno-budżetowego), czy dziennikarka TVP1 prowadząca programy „Celownik" i „Kawa czy herbata" Iwona Radziszewska (była rzeczniczka prasowa resortu kultury). W telewizji pracuje także jej mąż Piotr Radziszewski”- pisze „Rzeczpospolita”.


„Od lat mamy do czynienia z – niszczącą naszą wieloletnią pracę i relacje międzyludzkie – praktyką najazdów na TVP grup politruków, powołujących się na wpływy „publicystów” lub „medioznawców”, którzy po sparaliżowaniu struktur firmy brakiem kompetencji, nepotyzmem i kumoterstwem, powracają do uprawianego wcześniej procederu niewybrednych ataków i spekulacji personalnych deprecjonujących rynkową pozycję instytucji, w której przed chwilą pracowali, wynieśli z niej wiedzę i znaczne korzyści finansowe. Teraz przeżywamy analogiczny najazd politycznego pionu jednego z resortów (wraz z żonami), który statutowo nie zajmuje się praktyką komercyjnej działalności spółki medialnej”- pisze dziennikarka.  


Wczoraj Schymalla po prawie 20 latach z pracy zrezygnowała z pracy w telewizji. Nie przyjęła proponowanego jej stanowiska redaktora odpowiedzialnego w Jedynce. „Rozstaję się z telewizją. Nie widzę możliwości współpracy na warunkach, które mi zaproponowano”- powiedziała.


„Iwona Schymalla, jak przyznała się nam, była naciskana politycznie w sprawie wyrzucenia z TVP1 programu „Warto Rozmawiać” i się temu nie opierała. Myślę, że również z powodów politycznych wyrzuciła programy Bronisława Wildsteina, Anity Gargas oraz Jacka Karnowskiego z „Wiadomości”. Jeśli więc z powodu nacisków politycznych podaje się do dymisji, to jest to najśmieszniejsza wiadomość ostatnich czasów”- mówił portalowi fronda.pl kilka miesięcy temu Paweł Nowacki, szef redakcji programu „Warto Rozmawiać”, po tym jak Schymalla w proteście podała się do dymisji, do której jednak w końcu nie doszło. 


Należy się jednak cieszyć, że pani redaktor zauważyła co się dzieję w telewizji. Lepiej późno niż wcale.

 

Ł.A/Rzeczpospolita