- Złożyłam dymisję ze stanowiska dyrektora Programu 1 Telewizji Polskiej w lipcu br. (nie została wówczas przyjęta). Teraz - po udzieleniu mi dymisji - złożyłam rezygnację z pracy w TVP (mimo otrzymania propozycji pozostania na stanowisku redaktora odpowiedzialnego w TVP1 - przyp. red.). Obie decyzje dowodzą (wbrew różnym kombinacjom), że nie chodziło mi ani o zaszczytne tytuły, ani o honoraria, tylko o moją firmę. Tak, ona jest moja, bo zostawiłam w niej 20 lat życia. Jest ona przede wszystkim i nade wszystko tych, którzy od lat w niej pracują, a nie tych, którzy od czasu do czasu ją najeżdżają w poszukiwaniu materialnych korzyści lub łatwej sławy - wyjaśnia Iwona Schymalla.

 

Schymalla nie obawia się, że zarząd TVP będzie chciał wyciągnąć przeciwko niej konsekwencje za „zbyt emocjonalne” oświadczenie, które wydała po odejściu z TVP. - To taka nowomowa: „jestem zdumiony”, „jestem zasmucony”, „ jest rozżalona”, „wszyscy się uczymy”, albo „wszyscy jesteśmy zdenerwowani”. Należy do minionej epoki i jej środowiska. Zawsze chodzi o zdeprecjonowanie adwersarza, zanim ten zdąży zabrać głos. Taka sztuczka. Groźby nie robią na mnie wrażenia. Grożą tylko słabi ludzie. W oświadczeniu nie odnoszę się do TVP (nie krytykuję swojej firmy, co starają się wmawiać politrucy), tylko do nieformalnych struktur władzy. Do tego, że decyzje w najważniejszych sprawach - merytorycznych, finansowych i personalnych (obsada stanowisk) nie zapadają na Woronicza - stwierdza Schymalla.

 

Po 20 latach pracy w TVP Schymalla tak mówi o telewizji publicznej: „Bywały lepsze i gorsze czasy”. - Osobiste refleksje pozostawiam sobie i wspomnieniom, także literackim. Poza tym swojej opinii za nieomylną nie podaję… (…) Historia zatacza koło: od politruków - do politruków. Wszystko musiało się zmienić, aby pozostać takim, jakim było - mówi Iwona Schymalla.

 

- Po blisko 20-latach doświadczeń moja recepta, choć nie łatwa, jest taka: chcesz pracować w Telewizji, chcesz kiedyś nią zarządzać, przyjdź do niej i pokaż, co jesteś wart. To nie utopia, to prosta logika, która powinna dotyczyć ministerstwa, urzędu, firmy, farmy etc. A Wy, którzy nigdy nie dzieliliście naszego losu, nie najeżdżajcie nas, bo - prawdę mówiąc - nie macie pojęcia o tej pracy. Jesteście pozorantami, którzy po wyniesieniu z Telewizji Polskiej znacznych korzyści materialnych, odejdą i zostaną… medioznawcami - mówi Iwona Schymalla.

 

eMBe/Wirtualnemedia.pl