Ma temu służyć m.in. ostatnia inicjatywa legislacyjna rządu. A wszystko za sprawą nowelizacji w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Znalazły się w niej kontrowersyjne zapisy, które ograniczają dostęp do informacji publicznej. Ograniczenia obejmują m.in. stanowiska, opinie, instrukcje lub analizy w procesie komercjalizacji czy prywatyzacji mienia Skarbu Państwa lub gmin, a także postępowań przed sądami, trybunałami i innymi organami orzekającymi, z udziałem Rzeczypospolitej Polskiej, Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Ograniczeniom podlegać będą także instrukcje negocjacyjne na arenie międzynarodowej. Utajnienie dokumentów ma trwać do czasu dokonania ostatecznego rozstrzygnięcia np. prawomocnego wyroku sądu czy zawarcia umowy międzynarodowej.

 

Autorzy projektu powołują się „na ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa". Według nich interes Skarbu Państwa traci na tym, że jego stanowisko jest jawne w pozycji negocjacyjnej.

 

Propozycją nowelizacji zaskoczeni są eksperci oraz jeden z konsultantów zmian proponowanych przez MSWiA. Według organizacji pozarządowych proponowane zapisy są niezgodne z konstytucją. Wskazują, że ograniczenie prawa do informacji publicznej może nastąpić wyłącznie ze względu na ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.

 

Z kolei dr Grzegorz Sibiga, prawnik z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, który dla MSWiA konsultował kierunek zmian w tym właśnie projekcie, zaznacza, że propozycja rządu jest wprowadzeniem „nowego rodzaju tajności”. – W standardach międzynarodowych rozgranicza się ograniczenia bezwzględne i względne, które należy stosować w zależności od konkretnej sprawy. Tu rząd poszedł o krok za daleko – mówi „Rzeczpospolitej” dr Sibiga.

 

Proponowane obecnie zmiany prowadzą do utajenia przez obywatelami nowych obszarów działalności państwa. Jest to już kolejny krok w tę stronę. 5 sierpnia 2010 weszła w życie ustawa o ochronie informacji niejawnych. Na jej mocy rozszerzono uprawnienia urzędników do nadawania klauzuli tajności dokumentom urzędowym. Zgodnie z przepisami, „klauzule tajności nadaje osoba, która jest upoważniona do podpisania dokumentu lub oznaczenia innego niż dokument materiału” (Art. 6. pkt. 1. ustawy). Nowelizacja oznacza, że autor jakiekolwiek dokumentu, który można podciągnąć pod kryteria opisane w ustawie, może nadać mu w sposób dowolny klauzule tajności. Co więcej, może określić datę, do której ta klauzula ma obowiązywać (Art 6. pkt. 2.). Na zmianę lub zniesienie klauzuli musi wydać zgodę osoba, która ją nadała. - Zniesienie lub zmiana klauzuli tajności są możliwe wyłącznie po wyrażeniu pisemnej zgody przez osobę, o której mowa w ust. 1., albo jej przełożonego w przypadku ustania lub zmiany ustawowych przesłanek ochrony... (Art. 6. pkt. 3.) – głosi ustawa. Zgodnie z regulacjami, przegląd klauzuli ma się odbywać zaledwie co 5 lat. Kierownicy jednostek mają wtedy przeprowadzać przegląd materiałów w celu ustalenia, czy spełniają ustawowe przesłanki ochrony.

 

Od czasu przejęcia władzy przez Platformę Obywatelską w Polsce widoczny jest coraz wyraźniej upadek kontroli władzy. Media w zdecydowanej większości interesują się znacznie bardziej działaniami opozycji niż partii rządzącej, a opozycja parlamentarna – niszczona przez partię rządzącą oraz media – nie jest w stanie w sposób efektywny kontrolować władzy. Władzy, która coraz więcej swoich działań chce schować przed oczami wyborców. Wyborców, którzy są coraz mniej świadomi, co dzieje się w ich kraju...

 

Stanisław Żaryn