Ks. Paweł Bortkiewicz udzielił wywiadu Sławomirowi Jagodzińskiemu. Na pytanie dziennikarza jak skomentować postawę posłów określających się jako katolicy, którzy przy takich głosowaniach opowiadają się przeciw życiu albo wstrzymują się od głosu? - Ks. Bortkiewicz odpowiedział: - Na ile staram się zrozumieć te postawy, odwołują się one do swoistego podziału: kompromis polityczny nie oznacza kompromisu moralnego. A więc zawieram kompromis polityczny, głosując przeciw życiu lub wstrzymując się od głosu za życiem, ale to nie znaczy, że moje poglądy moralne są tutaj niezgodne z nauką Kościoła.


Taka schizofrenia moralna jest trudna do zrozumienia dla człowieka racjonalnego. Ona odzwierciedla tendencje, które były wysuwane w etyce katolickiej doby posoborowej. Wystarczy wspomnieć koncepcje autonomii moralnej, odróżnianej od wiary chrześcijańskiej. Etos światowy był horyzontalny, etos święty (wiary) był wertykalny. Jeśli nawet się krzyżowały, to incydentalnie, ale były tak naprawdę niezależne od siebie. Mniej wyrafinowani intelektualnie, ale dotknięci tą samą schizofrenią mawiali i mawiają: "Jestem wierzący, ale niepraktykujący". Jeszcze inni mówią o różnicy między kompromisem politycznym a moralnym. Im wszystkim warto po prostu dedykować słowa bł. Jana Pawła II z "Veritatis splendor": "Więź między wiarą a moralnością ujawnia w pełni swój blask w bezwarunkowym poszanowaniu niezaprzeczalnych wymogów wypływających z osobowej godności każdego człowieka, wymogów chronionych przez normy moralne, które zakazują bez wyjątku dokonywania czynów wewnętrznie złych" - mówi ks. Bortkiewicz.


Na pytanie o to, że Prezydent Komorowski, bardzo chętnie pokazujący się na uroczystościach kościelnych, przyjmujący Komunię Świętą w świetle kamer, komentując debatę w Sejmie, wezwał PO do obrony za wszelką cenę tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce. Pojawiają się nawet sugestie, że Kościół popiera obecny stan prawny dotyczący aborcji... ks. Bortkiewicz odpowiedział: - Pan prezydent, ale nie tylko on, zapewne potrzebuje swojego Jana Chrzciciela, który powiedziałby mu wyraźnie, w twarz: "Nie wolno ci...". Nie wolno zachęcać, przymuszać do zła, które jest czynem wewnętrznie złym. Nie wolno tym bardziej, że deklaruje się bycie katolikiem. Bóg mówi: "Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo" (Pwt 30, 18). Tutaj nie ma schizofrenii czy dualizmu. Tutaj jest proste albo - albo. I konsekwencje wyboru - podkreśla ks. Bortkiewicz.

 

JW/NaszDziennik.pl