Tygodnik Newsweek donosi: "Z łódzkiej Platformy jednego dnia usunięto 700 działaczy". Za wszystkim stoi Grzegorz Schetyna, który niczym Stalin w roku 1937 usuwa wszystkie osoby, które nie podobają się wodzowi partii.
- Decyzję w tej sprawie podjęto pod moją nieobecność. Będę domagać się wyjaśnień – mówi "Newsweekowi" Cezary Grabarczyk, były minister sprawiedliwości i wiceszef łódzkiej PO.
Prawą ręką Schetyny został mało znany Paweł Bliźniuk. To on objął stanowisko po wieloletnim baronie PO Andrzeju Biernacie, który szefował łódzkiemu regionowi partii. Pan Bliźniuk - jak przypomina tygodnik - znany jest z dwóh rzeczy: prowadzenia kont Schetyny na Facebooku i Twitterze oraz kierowania sztucznie napompowanym kołem Platformy Obywatelskiej. Choć władza Bliźniuka jest tymczasowa, gdyż starcie o przywództwo odbędzie się na wyborczym zjeździe, na którym w szranki z faworytem Schetyny stanie zapewne Grabarczyk. Dlatego trwają czystki, by Grabarczyk nie miał poparcia na tyle by wygrać.
To jeszcze nie wszystko. Grabarczyk mówi, że "padła zapowiedź, że kolejnych 300 działaczy zostanie wykreślonych lada moment. W sumie to będzie jedna trzecia regionu. Pretekstem było niepłacenie składek". "Dla ludzi Schetyny priorytetem było oczyszczenie przedpola przed zbliżającym się zjazdem i ułatwienie zwycięstwa Bliźniukowi – opowiada rozmówca „Newsweeka”.
Wojna w PO trwa. Lecą głowy jak za czasów Stalina.
tag/Newsweek
