- Będziemy patrzyli na całość także na Ministerstwo Sportu. To normalne, że po Euro należy dokonać oceny tego ministerstwa. Turniej to zwieńczenie pracy nad wielkim wyzwaniem. Po mistrzostwach trzeba będzie zamknąć ten etap i znaleźć nowe wyzwanie - mówi Schetyna w rozmowie z tygodnikiem. 

 

Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych przyznaje, że notowania PO będą zależały od przebiegu Euro. - Nasze notowania wiszą na tym, czy cała impreza się uda. Polacy są czuli na opinię gości. Uwierzymy, że jest dobrze, jeśli raz, drugi i setny usłyszymy: "Ale macie fajne stadiony! Super to wszystko zorganizowaliście!" Dopiero wtedy uśmiechniemy się z dumą i powiemy: "No, ciężko było, ale się udało" - przekonuje Schetyna. 

 

Według b. wicepremiera, po turnieju Platforma Obywatelska powinna przedstawić wyborcom nową ofertę polityczną. - Modernizacja, cywilizacja, zamiana Polski, dokończenie inwestycji infrastrukturalnych to ważne sprawy, ale to może być za mało żeby porwać ludzi, szczególnie tych niezdecydowanych. Trzeba znaleźć to coś - twierdzi polityk. 

 

Szefa komisji spraw zagranicznych sejmu, zadeklarował również, że w trakcie Euro nie wyjedzie na Ukrainę. - Sposób traktowania Julii Tymoszenko jest nie do zaakceptowania. Obecność zachodnich polityków mogłaby zostać wykorzystana przez władze ukraińskie do tego, żeby się uwiarygodnić - powiedział Schetyna. 

Były wicepremier podzielił się również swoimi przewidywaniami co do wyborów prezydenckich i szans Bronisława Komorowskiego na reelekcję. - Byłbym zdziwiony, gdyby nie kandydował. Jeśli tylko zechce i wystartuje, to ma ogromną szansę być prezydentem do 2020 roku - stwierdził polityk.

 

AM/"Wprost"/Wp.pl