Grzegorz Schetyna opowiedział się za wyborem przewodniczącego PO. Zapewnia jednak, że z telewizyjnego starcia z Beatą Szydło Ewa Kopaczy wyjdzie zwycięsko.
Zdaniem ministra spraw zagranicznych wybory w partii powinny się odbyć po tych parlamentarnych.
- Powinny się odbyć, bo tak się umawialiśmy – stwierdził Schetyna w TVN24. - To jest oczywiste. Pani premier pełni obowiązki przewodniczącego partii po wyjeździe Donalda Tuska. Z natury rzeczy, w związku z tym maratonem wyborczym, zostawiliśmy te wybory wewnątrz partii na koniec, to było uczciwe. To będzie zamknięcie pewnego etapu, bo już trzeba myśleć o przyszłych scenariuszach.
Grzegorz Schetyna wierzy jednak, że Ewa Kopacz da sobie radę w dzisiejszej debacie telewizyjnej, pomimo słabych wyników w sondażach poparcia.
- To nie sondaże decydują, a forma i dyspozycja dnia. Jak w sporcie - na końcu decyduje skuteczność i pomysł na to, jak chce się ją przeprowadzić i wygrać. Wierzę w premier Kopacz - ma więcej doświadczenia, może narzucić tempo debaty i narrację, bo to jest bardzo ważne. Nie chcę odkrywać kuchni, tam są lepsi specjaliści - stwierdził szef dyplomacji.
Dodał, że wynik wyborów pozostaje niepewny.
- Zaryzykuję taką tezę, że o 21 w niedzielę, kiedy pokażą się słupki wyborcze, nic nie będzie jasne. Dlatego, że jest wiele ugrupowań, które krążą wokół progu wyborczego i od tego, czy będą poniżej czy powyżej, zależy wynik wyborów - przyznał w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
KJ/300polityka.pl/tvn24.pl
