W sobotę w Warszawie odbyła się demonstracja pod hasłem "Ochrona praw funkcjonariuszy i wojskowych w demokratycznym państwie”, zorganizowana przez Federację Stowarzyszeń Służb Mundurowych (FSSM) oraz europosłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
W myśl tzw. ustawy dezubekizacyjnej, która wejdzie w życie 1 października 2017 emerytury byłych funkcjonariuszy i współpracowników komunistycznej bezpieki zostaną obniżone. Cięcia świadczeń dotyczą okresu od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał Urząd Ochrony Państwa). Maksymalna emerytura takich osób nie będzie wyższa, niż średnie świadczenie w ZUS czyli 2 tysiące złotych w przypadku emerytury i 1,5 tys. renty.
Na proteście spotkać można było całą plejadę "gwiazd", m.in. byłego esbeka, gen. Henryka Jasika, byłego szefa Departamentu I MSW. Po roku 1990 był szefem Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, a następnie wiceministrem spraw wewnętrznych w rządzie Hanny Suchockiej. W rozmowie z reporterem portalu Niezależna.pl stwierdził, że... czuje się ofiarą. Co z prawdziwymi ofiarami, które musiały wiele lat, miesiąc w miesiąc przeżyć za taką samą albo niższą emeryturę, niż ta, którą po 1 października tego roku otrzyma gen. Jasik?
"Jeśli Pan uważa, że może niesłusznie miałem inną, wyższą emeryturę niż osoby, które z tą służbą, z tym resortem miały do czynienia, to chcę powiedzieć, że oficer wywiadu jeszcze pełniący odpowiedzialne funkcje naprawdę zasłużył na wyższą emeryturę"- stwierdził emerytowany esbek.
Jeden z użytkowników Twittera przypomniał m.in., że przeciwko generałowi Jasikowi prowadzone było śledztwo w sprawie niszczenia akt MSW, były szef Departamentu I MSW zasiadał również w radach nadzorczych i zarządach kilkunastu spółek.
W manifestacji uczestniczył również były poseł SLD Ryszard Kalisz. Jak twierdzi, przyszedł a demonstrację, aby bronić praw obywatelskich.
"To jest ustawa całkowicie niezgodna z konstytucją, naruszająca prawa nabyte, wprowadzająca jakieś pojęcia prawne, które nie odpowiadają rzeczywistości. To jest ustawa represyjna, a nigdy władza nie powinna dokonywać represji zbiorowej."- wykrzykiwał.
"Chcę zapewnić państwa, że będziemy wspierali was w walce o wasze słuszne prawa. Odpowiedzialności zbiorowej nie może być i nie będzie. Nie może być tak, ze represje stosuje się wobec tych, którzy nie mogą się już bronić. Na to nie będzie nasze zgody"- mówił natomiast europoseł SLD, Janusz Zemke. Kolejną "gwiazdą" był... generał Marek Dukaczewski:
"Wojsko jest jak las, jest zdrowe, kiedy są młode i stare drzewa. W naszej rzeczywistej rzeczywistości wycina się stare drzewa. Ustawa obejmie bezbronnych, starych ludzi, którym nie pozwolono dożyć swoich dni. Jeżeli ktokolwiek łudzi się, że ta ustawa dotknie tylko żołnierzy służb specjalnych, to jest w błędzie. Ta ustawa jest po to, żeby dotknąć wszystkich, którzy rozpoczęli służbę przed rokiem 90. Procedowana jest kolejna ustawa, która ma odbierać stopnie wojskowe. Naród, który nie szanuje swojej przeszłości nie zasługuje na szacunek w teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. Pamiętajmy o tych słowach. To naród decyduje. Obecnie nie widzę, żeby była wyrażana wola narodu. Dajmy szansę narodowi, żeby się wypowiedział. Nie przedłużajmy tego czasu"- żalił się.
Z kolei szef SLD, Włodzimierz Czarzasty wykrzykiwał: "Nie ma zgody, żeby deptali po naszych życiorysach, życiorysach naszych ojców i naszych dziadków!" Bardzo ciekawie brzmi to w ustach polityka SLD na manifestacji byłych esbeków...
yenn/wPolityce.pl, niezależna.pl, Fronda.pl
