Jacek Sasin, były zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego: Sprawa ułaskawienia Adama S. przez Lecha Kaczyńskiego jest sprawą niskiej rangi. Dotyczy ona bowiem człowieka, który został skazany za przestępstwo natury finansowej – wyłudzenie pieniędzy z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – na wyrok więzienia w zawieszeniu. To już wskazuje, że nie chodziło o duże przestępstwo. Dodatkowo, to ułaskawienie dotyczyło tylko i wyłącznie okresu zawieszenia, nie wiązało się z wyjściem przestępcy z więzienia. Należy również pamiętać, że szkody finansowe, które były wynikiem przestępstwa, zostały narpawione. Adam S. nie tylko zwrócił pieniądze do PFRON, ale również zapłacić grzywnę. Sprawa nie dotyczy spektakularnego przestępstwa. Dlatego uważam, że jest ona niskiej rangi.

Choć sprawę Adama S. znam tylko z mediów, w moim odczuciu takie sprawy właśnie kwalifikują się najbardziej do ułaskawienia. Adam S. nie był nigdy wcześniej karany, cieszył się dobrą opinią, prowadził działalność charytatywną, zatrudniał niepełnosprawnych. To wszystko powodowało, że miał prawo oczekiwać takiej a nie innej decyzji prezydenta RP.

Obecnie słyszymy, że w tej sprawie zostały złamane jakieś procedury. To jest jednak nieporozumienie. Prawo łaski jest bowiem prerogatywą prezydenta. Nie jest ona niczym obwarowana. W skrajnym przypadku prezydent mógłby podjąć taką decyzję samodzielnie, nie pytając nikogo o opinię. Śp. Lech Kaczyński wprowadził – wbrew poprzednikom - jasne kryteria, że nie będzie się zajmował wnioskami o ułaskawienie sprawców przestępstw najbardziej szkodliwych. Takich nie ułaskawiał, w przeciwieństwie np. do swojego poprzednika, który ułaskawił swojego kolegę Petara Vogla, skazanego za morderstwo.

Sprawa Adama S. jest w moim odczuciu nagłaśniana z powodu wyników sondaży poparcia politycznego. Platforma traci, PiS zyskuje. Dodatkowo zbliżają się wydarzenia, które tę tendencję mogą pogłębić, np. rocznica katastrofy smoleńskiej. Wtedy skumulowane zostaną pytania o to, co rząd Donalda Tuska zrobił, by wyjaśnić tę sprawę, będzie dyskusja o roli premiera w przekazaniu śledztwa Rosjanom. Wywołuje się więc temat zastępczy, który ma królować w mediach. Próbuje nam się narzucać temat, żebyśmy sprawdzali jakie decyzje podejmował śp. Lech Kaczyński. To ma pomóc odwrócić negatywne dla PO tendencje. W akcji tej ochoczo bierze udział Kancelaria Prezydenta RP. Nie ma wątpliwości, że prezydent Komorowski, który nie jest samodzielnym bytem, ale politykiem związanym z PO, wpisuje się w tę akcję.

Kancelaria Prezydenta zapowiedziała audyt ws. ułaskawień podpisanych przez Lecha Kaczyńskiego. To jest również złamanie zasad. Jest to prerogatywa prezydenta. I nawet gdyby, doszło do spektakularnego ułaskawienia – jak za czasów Lecha Wałęsy, który ułaskawił gangstera „Słowika” - trudno mówić o złamaniu w tej sprawie procedury czy prawa. Można to różnie oceniać, ale robienie audytu ma sens, jeśli mogło dojść do złamania prawa. W tym wypadku tak nie ma, prezydent może podejmować decyzje ws. łaski samodzielnie. Mamy obecnie do czynienia z szukaniem haków na zmarłego prezydenta. Jest to tym bardziej obrzydliwe, że śp. Lech Kaczyński nie jest w stanie się bronić.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »