Sprawa dotyczy biur, które na 200 m kw. mają marszałek Wanda Nowicka i Anna Grodzka, posłowie Robert Biedroń, Andrzej Rozenek i Janusz Palikot.

 

Działacze Prawicy RP umowę najmu na 94 m kw. podpisali już w 2008 r. i - jak do tej pory - działali w środowisku neutralnym polityczne, czyli w otoczeniu kancelarii adwokackich czy firm. Ustalony porządek zburzyły samorządowe władze Śródmieścia, które zgodziły się na bezpośrednie sąsiedztwo partii, będącej w zasadniczym ideologicznym sporze z Prawicą RP.

 

- Nasze biuro w centrum stolicy Polski gromadzi wielu przedstawicieli ruchów pro life, prowadzi się tu dyskusje broniące praw cywilizacyjnych przynależnych naszemu narodowi od wieków - mówi sekretarz partii Lech Łuczyński. - Obecność Ruchu Palikota, z którym zasadniczo się różnimy, szkodzi nam wizerunkowo - ocenia. - Np. pani Wanda Nowicka podaje do sądu swoich przeciwników, ludzi broniących Ewangelii. W Śródmieściu jest 3 tys. lokali użytkowych, czy nie można znaleźć innej lokalizacji dla Ruchu Palikota? Oni mają pieniądze z budżetu i dziesiątki biur, my utrzymujemy się ze składek członkowskich - tłumaczy Łuczyński.

 

Sekretarz Prawicy RP jest niechętny obecności Ruchu Palikota zarówno na piętrze, jak i w całym budynku. Obawia się, że takie sąsiedztwo może zaburzyć rozwijający się proces integracji zwolenników Prawicy RP. Wielu poczuje się zniechęconych widokiem tabliczek informacyjnych Ruchu Palikota.

 

Burmistrz Wojciech Bartelski zapewnił działaczy partii Marka Jurka, że wynajem lokalu nie był prowokacją, ani ze strony władz dzielnicy, ani Ruchu Palikota. "Nie ukrywam, że z niepokojem przyjąłem Pana założenie, iż bliskie sąsiedztwo Państwa partii musi powodować konflikty" - odpisał na protesty Prawicy PR Bartelski. Dodał, że liczy na spokój, a decyzji nie zmieni.

 

Jak ustalili reporterzy portalu Gazeta.pl, na razie żadna ze stron przeprowadzki z powodów politycznych nie planuje.

 

AM/wiadomosci.gazeta.pl