Publicysta "Frondy" i redaktor naczelny polskiej edycji "First Things" Bartłomiej Kachniarz zastępuje znany bon mot Jerzego Giedroycia o tym, że Polską rządzą trumny Piłsudskiego i Dmowskiego swoim własnym: Polską rządzą trumny Jana Zamoyskiego i Stanisława Kostki Potockiego. Myślenie Zamoyskiego określa jako swojskie, własne lub niezależne. Umożliwia ono „oparcie się w polityce i myśli ustrojowej na rozwiązaniach stworzonych przez Polaków dla Polaków, z ewentualnymi zapożyczeniami ze wspólnej skarbnicy europejskiej, czyli Grecji i Rzymu - choć kto rozstrzygnie, czy mamy do czynienia z naśladownictwem czy zbieżnością wynikającą z czerpania ze wspólnych źródeł. O myśleniu Zamoyskiego możemy powiedzieć, że polega przede wszystkim na samosterowności."

Kachniarz nazywa sposób myślenia Potockiego, pludractwem: „Słowo to wzięło się z odrzucenia stroju narodowego - kontusza - i zastąpienia go spodniami, czyli właśnie pludrami. Potocki też jest patriotą polskim, jego patriotyzm jest jednak inny, taki, który mówi: 'zmieńmy się, żeby przetrwać', 'wzorujmy się na innych. Pludrak usiłuje dopasować się do otoczenia zewnętrznego tak, by nie powodować konfliktu; nie ma potrzeby domagania się, by to otoczenie zaakceptowało go takim, jaki jest. Nie oznacza to, że nie kocha ojczyzny - co najwyżej, że kocha ją nieco inaczej. Myśląc o naszym archetypicznym pludraku, nie zapominajmy, że w swym wilanowskim pałacu urządził wystawę właśnie ku czci Jana III."

Zdaniem autora polskie spory, także te pomiędzy dmowszczykami i piłsudczykami, doskonale daje się sprowadzić do sporów pomiędzy swojakami a pludrakami: „Wzorem dla Piłsudskiego byli bowiem powstańcy styczniowi i 'dawne bohatery' Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dmowski w „Myślach nowoczesnego Polaka" odrzucał właściwie całe dziedzictwo polskiej tradycji politycznej - chciał budować nowe, opierając się na wzorach zachodnioeuropejskich."

Zdaniem Kachniarza, imitacja cudzej tradycji jest zła: „Naród polski od trzystu lat nie może ułożyć sobie życia po swojemu. Od śmierci Jana III Sobieskiego (1696) nie ma w Europie znaczenia militarnego. Od wielkiej wojny północnej (1700 - 1721) utracił zdolność decydowania o losach państwa. Od rozbiorów (1772 - 1793 - 1795) stracił nawet fasadę własnej państwowości." Autor pozostaje krytyczny także w stosunku do międzywojennego okresu niepodległości II RP.

Dlaczego wciąż nie czujemy się jak u siebie? Kachniarz uważa, że sugestywnie i celnie na to pytanie odpowiada Andrzej Bobkowski, pisząc o narodzie, „który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swoją energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie - to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?".

Kachniarz pisze, że jedyną tradycją, do której możemy się w Polsce odwoływać, jest sarmatyzm: „Dzisiejsze państwa Europy Zachodniej bardziej podobne są do dawnej Rzeczypospolitej niż do siebie samych w tamtym okresie. Z tą może różnicą, że polski król był wówczas wybierany przez obywateli, a zachodnie monarchie do dziś są dziedziczne. Potrzebna jest poważna praca nad zrozumieniem dawnego ustroju Rzeczypospolitej. Potrzebna jest analiza i zrozumienie publicystyki politycznej i społecznej XVI i XVII w. Są to bowiem ostatnie chwile, kiedy polski duch funkcjonował naturalnie w polskim ciele. Potrafił wytworzyć swoiste i niezwykle interesujące formy ustrojowe. (...) Rzeczpospolita była pierwszą w nowożytnej historii republiką wielkoobszarową i wielkomocarstwową. Warto się zastanowić, co dało jej tę wielkość - i postarać się wrócić do najlepszych wzorów, jakie nam zostały."


Tekst Bartłomieja Kachniarza ukazał się w "Rzeczpospolitej" w związku z jego udziałem w cyklu "System 09".

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »