„Pod jego barwną niczym perski kobierzec warstwą zewnętrzną kryje się twarde u ciemne jądro, zatrute źródło, z którego wytrysnął. Była nim nadająca posmak rasizmu jadowita antychłopska ideologia – tym osobliwsza i obrzydliwsza, że wymierzona we współplemieńców” - przekonuje Pacholski. A w dalszej części swojej perory oznajmia, że saramatyzm jest gorszy, niż dwudziestowieczne totalitaryzmy, bo wyrzucił ze społeczeństwa 70 procent ludności. „Są zatem podstawy do postawienia hipotezy, że sarmatyzm był polską odmianą prerasizmu, a może (…) quasi rasizmu” - oznajmia Pacholski.

Kłopot z jego rozważaniami jest tylko taki, że nie dostrzega, że pozbawienie praw stanu chłopskiego nie dotyczy tylko Polski, ale także wszystkich w zasadzie krajów europejskich, że drogi awansu społecznego były w saramckiej Polsce prostsze niż we Francji, i wreszcie, że feudalizm nie ma nic wspólnego z rasizmem. Nie widzi też, że narodowość jako fakt powstała w XIX wieku, a chłopi przyjmowali ją w wieku XX. A nie dostrzega, bo to zniszczyłoby jego założenia i uniemożliwiło opluwanie sarmackiej tradycji.

TPT/Gazeta Wyborcza